logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Adam Warżawa/ PAP

Polska zaczyna. Tylko zwycięstwo

Poniedziałek, 14 czerwca 2021 (11:29)

Aktualizacja: Poniedziałek, 14 czerwca 2021 (12:21)

Meczem ze Słowacją w Sankt Petersburgu piłkarska reprezentacja Polski rozpocznie dziś zmagania w mistrzostwach Europy 2021. Będzie to pojedynek absolutnie kluczowy, który może naszym dodać skrzydeł i mocno uchylić im drzwi do awansu do kolejnej rundy turnieju. Pod jednym wszakże warunkiem – zwycięstwem.

Polska grała do tej pory w trzech turniejach finałowych ME: w 2008, 2012 i 2016 roku. Udane okazały się ostatnie, pod wodzą Adama Nawałki. To wtedy nasi odnieśli pierwsze, historyczne zwycięstwo i pierwszy raz wyszli z grupy. Dotarli do ćwierćfinału, gdzie mocno postawili się Portugalii, późniejszemu triumfatorowi całych zmagań. Prowadzili od drugiej minuty i bramki Roberta Lewandowskiego, ale rywale wyrównali. Wynik 1:1 pozostał do 90., pozostał do 120 minuty. O wyniku i awansie do najlepszej czwórki musiały rozstrzygnąć rzuty karne. W nich pomylił się tylko jeden piłkarz, niestety Polak. Jakub Błaszczykowski w przekroju całego turnieju najlepszy spośród Biało-Czerwonych.

Jak będzie teraz, w najbardziej wyjątkowych mistrzostwach w dziejach, rozgrywanych w 11 miastach 11 państw rozsianych po Starym Kontynencie? Nie ma co ukrywać, nasze nadzieje i oczekiwania są większe niż plan minimum, zakładający awans do fazy pucharowej, czyli wyjście z grupy. Są większe, choć sama rywalizacja w grupie E zapowiada się na duże wyzwanie. Nasi zmierzą się w niej ze Słowacją, nieobliczalną i groźną, Hiszpanią, piłkarską potęgą, oraz Szwecją, z którą niemal zawsze mieli pod górkę.

Pytani o mistrzostwa, swoje plany, marzenia, założenia Polacy niemal zawsze podkreślali, że najważniejszy będzie mecz pierwszy. Zwycięstwo na inaugurację, kontynuowali, zawsze dodaje bowiem skrzydeł, umacnia pewność siebie i powoduje, że stres związany z rywalizacją staje się mniejszy. Patrząc z tej perspektywy, nasi na dzień dobry spotkają się z teoretycznie najsłabszym zespołem w grupie. W rankingu FIFA Słowacja plasuje się na 36 miejscu, Polska jest w nim 21.

To jednak tylko teoria, na boisku zadecyduje przygotowanie i forma. Jedni i drudzy mieli przed turniejem problemy kadrowe, Paulo Sousa, trener Biało-Czerwonych, nie mógł skorzystać z Arkadiusza Milika, Krzysztofa Piątka, Arkadiusza Recy, Jacka Góralskiego i Krystiana Bielika. Portugalczyk deklarował jednak, że opracował różne scenariusze na wypadek nieobecności piłkarzy. Wierzymy zatem, że tak jest i będzie. Tyle w temacie osłabień.

W jakim składzie Polacy wybiegną na boisko? Trudne pytanie, bo w każdym z pięciu dotychczasowych meczów pod swoją wodzą, Sousa desygnował do gry inną grupę ludzi. Nie było dwóch z identyczną jedenastką, a po drodze nie brakowało dużych zaskoczeń i wyborów określanych delikatnie mianem „eksperymentów”. Na kogo zatem Portugalczyk postawi dziś? Na najlepszych, to pewne. A co to znaczy?

W bramce na pewno pojawi się Wojciech Szczęsny, a w ataku Robert Lewandowski. W środku pola zagrają Grzegorz Krychowiak, Piotr Zieliński i najprawdopodobniej Mateusz Klich. Defensywa? Biorąc pod uwagę powrót do zdrowia Jana Bednarka, można założyć, że przed Szczęsnym pojawi się były lechita oraz Kamil Glik i Bartosz Bereszyński. Niespodziankę Sousa może przygotować na wahadła, bo do tych ról aspirują Kamil Jóźwiak i Przemysław Frankowski oraz Maciej Rybus i Tymoteusz Puchacz. Ten ostatni dopiero niedawno debiutował w kadrze, ale nie można wykluczyć, że właśnie on dostanie szansę. To 10 nazwisk. Kto będzie 11? Zależy, czy Portugalczyk zdecyduje się na wariant z jednym, czy dwoma napastnikami. Biorąc pod uwagę, że lubi grać w piłkę, lubi atakować i strzelać bramki, a Polska dziś musi wygrać, zakładamy, że na murawę wybiegnie Jakub Świerczok, czyli drugi napastnik.

– Słowacy są bardzo dobrym zespołem, który potrafi sobie radzić z teoretycznymi faworytami. Ich siłą jest kolektyw, koncentracja i intensywność gry. Mają też piłkarzy potrafiących robić różnicę, jak Marek Hamsik, Ondrej Duda czy Milan Skriniar. Są zorganizowani i mają świetną mentalność w fazach przejściowych, zwłaszcza w kontrach. Skupiamy się jednak na sobie, nie na nich. Wierzę, że jeśli będziemy dorównywali mentalnością naszym rywalom, będziemy skupieni i agresywni, unikniemy błędów i zrealizujemy plan taktyczny, to wrócimy do domu z trzema punktami – powiedział Sousa, dodając, że prowadzenie reprezentacji Polski oznacza dla niego podwójną odpowiedzialność. – To dla mnie duma, by wyrażać to, co czują wszyscy Polacy, sprawiać, by byli z nas dumni. To pozytywna presja, którą mam przed tym spotkaniem. Mecz ze Słowacją będzie jednym z ważniejszych dni w mojej karierze. Każdego dnia dziękuję Panu Bogu, że mogę być częścią świata piłki, być w nim, funkcjonować, pracować. Futbol znaczy dla mnie wszystko, dał mi to, kim jestem – podkreślił Portugalczyk.

Mecz Polska – Słowacja w Sankt Petersburgu rozpocznie się o 18.00. W drugim spotkaniu grupy E, w Sewilli, Hiszpania o 21.00 zmierzy się ze Szwecją.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl