logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Leszek Szymański / PAP

Z mentalnością zwycięzców

Poniedziałek, 4 października 2021 (18:11)

Aktualizacja: Poniedziałek, 4 października 2021 (20:31)

Chcemy grać z taką samą mentalnością przeciwko każdemu rywalowi i za każdym razem na najwyższym poziomie – powiedział dziś Paulo Sousa, trener piłkarskiej reprezentacji Polski, która jutro rozpocznie przygotowania do październikowych meczów eliminacji mistrzostw świata – z San Marino oraz Albanią.

Jeszcze kilka lat temu taką parę rywali uznalibyśmy za okazję do podreperowania strzeleckich statystyk. I o ile faktycznie San Marino to europejski outsider, dostarczyciel punktów i wciąż jedna z tych nielicznych ekip, z którymi faworyci zawsze wygrywają i to wysoko, o tyle Albania w ostatnim czasie zanotowała ogromny postęp, co potwierdziła choćby we wrześniowym pojedynku z Biało-Czerwonymi. Na PGE Narodowy w Warszawie nasi co prawda wygrali aż 4:1, jednak ten wynik w żaden sposób nie odzwierciedlał tego, co działo się na boisku. Rywale postawili bowiem Polakom bardzo wysoko poprzeczkę i naprawdę byli krok od uzyskania korzystnego wyniku.

Zresztą po sześciu kolejkach eliminacji w tabeli grupy I prowadzi Anglia, która jest już praktycznie pewna awansu na mundial, a tuż za nią znajduje się właśnie Albania. Zgromadziła ona na koncie punkt więcej od Polski, co pokazuje, jak ogromną, wręcz kolosalną wagę będzie miało spotkanie, które odbędzie się 12 października w Tiranie. Drugie miejsce w grupie nie daje bowiem pewnego awansu, ale gwarantuje baraże, ostatnią szansę na grę na mistrzostwach świata. Z San Marino nasi zagrają trzy dni wcześniej na PGE Narodowym.

Oczywiście pierwszy z tych meczów powinien przebiec miło, łatwo i przyjemnie, jeśli chodzi o grę i wynik. Mimo to Sousa dużo mówił dziś o potrzebie koncentracji, pełnej mobilizacji i nie lekceważeniu rywala. Nawet teoretycznie najsłabszego. – Dla mnie liczy się to, by piłkarze tworzyli drużynę z odpowiednią mentalnością i z takim nastawianiem gramy z każdym rywalem. Musimy brać odpowiedzialność za to, co robimy, i próbować zawsze rywalizować na najwyższym poziomie. Chcemy grać intensywnie, szybko i tworzyć sytuacje bramkowe. Oczywiście, w pierwszym meczu wykorzystamy zawodników, którzy występowali do tej pory w kadrze rzadziej, ale decyzję odnośnie składu podejmiemy po treningach i przekonaniu się, w jakiej dyspozycji fizycznej znajdują się piłkarze – powiedział Portugalczyk.

W sobotę na PGE Narodowy po raz ostatni w trykocie z Białym Orłem wybiegnie Łukasz Fabiański. Znakomity bramkarz kilka miesięcy temu ogłosił zakończenie reprezentacyjnej kariery, ale było jasne, że tak zasłużony gracz zasługuje na należyte pożegnanie. – Poruszaliśmy ten temat z poprzednim i obecnym prezesem PZPN, oczywiście zgodziłem się. Łukasz to zawodnik, któremu takie spotkanie się należy, chcemy uhonorować go wraz z kibicami – zaznaczył selekcjoner.

Niestety, „tradycją” meczów kadry pod wodzą Sousy są poważne problemy kadrowe i tym razem jest podobnie. Trzech powołanych przezeń piłkarzy w ogóle nie zjawi się w Warszawie. Maciej Rybus i Arkadiusz Reca nabawili się kontuzji, a Nicola Zalewski przeżył rodzinną tragedię – zmarł jego ojciec. Jutro okaże się, czy do dyspozycji trenera będzie bramkarz Bartłomiej Drągowski, który z urazem zakończył ostatni mecz ligowy w Serie A. – Reca i Rybus to lewi obrońcy, jednak posiadamy pewne możliwości, jeśli chodzi o obsadę tej pozycji. Mamy do dyspozycji Roberta Gumnego oraz Tomasza Kędziorę – wyjaśnił trener.

Ostatnio sporo mówiło się i pisało o tym, iż Portugalczyk niespecjalnie sobie ceni polską ekstraklasę, czego wyrazem są choćby arcyskromne z niej powołania. Na październikowe mecze zaprosił tylko jednego piłkarza występującego na co dzień na rodzimych boiskach, Kacpra Kozłowskiego z Pogoni Szczecin, poza tym selekcjoner nie jest widoczny na trybunach podczas ligowych meczów. – Na początku pracy w reprezentacji faktycznie bywałem częściej na meczach w Polsce, a to z tej racji, iż podróżowanie było o wiele trudniejsze, a czasami nawet niemożliwe. Teraz mogę już to robić i bywam na stadionach, choćby we Włoszech i Niemczech. Całym sztabem staramy się oglądać jak najwięcej spotkań, śledzimy rozgrywki w wielu zakątkach świata, w naszym kręgu zainteresowań znajduje się około 60 piłkarzy. Legia Warszawa, tak udanie radząca sobie w europejskich pucharach, też nie korzysta z wielu polskich zawodników. To kwestia decyzji, priorytetów – przyznał Sousa.

Niedawno pojawił się też pomysł zorganizowania krótkiego zgrupowania wyłącznie dla graczy z klubów krajowych. – W czasie swej kariery, piłkarskiej i trenerskiej, nauczyłem się, że dzięki wymianie idei można tworzyć coś nowego i podnosić swoje umiejętności. Chcemy myśleć o futbolu w najlepszy sposób i we właściwym momencie zgromadzić zawodników, którzy mieliby w przyszłości szansę zagrać w reprezentacji Polski. To okazja do podzielania się nowymi pomysłami i podniesienia poziomu. Wszystko po to, by ci zawodnicy byli gotowi w chwili, kiedy będą kadrze potrzebni i otrzymają powołanie – zakończył selekcjoner.

 

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl