logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Leszek Szymański / PAP

Lewandowski: Skupiamy się na sobie

Wtorek, 5 października 2021 (17:57)

Aktualizacja: Wtorek, 5 października 2021 (20:36)

Szanujemy Albanię, ale skupiamy się przede wszystkim na sobie – przyznał dziś Robert Lewandowski, kapitan piłkarskiej reprezentacji Polski, którą za tydzień czeka mecz w Tiranie – jeden z najważniejszych w eliminacjach do mistrzostw świata w Katarze.

W październiku Biało-Czerwonych czekają dwa pojedynki, bo trzy dni przed starciem z Albanią zmierzą się na PGE Narodowym z San Marino. To spotkanie będzie przede wszystkim okazją do podreperowania strzeleckich statystyk, bo najbliższy rywal naszych reprezentantów jest jedną z już nielicznych drużyn w piłkarskim świecie, które były i pozostały dostarczycielami punktów. Choć z drugiej strony, pierwszy mecz obu drużyn w trwających eliminacjach, na wyjeździe, wygrany przez Polaków 7:1 długimi fragmentami wyglądał zaskakująco, a zepchnięci do defensywy Biało-Czerwoni byli tak zaskoczeni tym faktem, iż my łapaliśmy się za głowy z niedowierzania. – Początek drugiej połowy tego spotkania faktycznie pokazał, że nigdy nie można grać na 95 proc. Z rywalami podobnej klasy co San Marino trzeba wszystko jak najszybciej rozstrzygnąć, by potem móc na spokojnie kontrolować boiskowe wydarzenia – zaznaczył dziś Lewandowski.

Jest jednak pewien powód, dla którego sobotnie starcie będzie wyjątkowym. To występ Łukasza Fabiańskiego, pożegnalny, ostatni w narodowych barwach. Doświadczony, znakomity bramkarz tego dnia pożegna się z kadrą, kolegami, kibicami – a nikt nie ma wątpliwości, że na godne pożegnanie zasłużył jak mało kto. – Jak myślimy o Łukaszu, to wyłącznie w samych superlatywach. Zawsze prezentował określoną jakość piłkarską, na boisku pokazywał to, co najlepsze, wprowadzał dużo spokoju. Każda historia kiedyś się jednak kończy, a życie toczy się dalej. W sobotę zdamy sobie sprawę, jakiego zawodnika i jaką osobą tracimy, i jestem pewien, że dla wszystkich, a dla Łukasza szczególnie, będzie to dzień i mecz wyjątkowy – powiedział kapitan Biało-Czerwonych.

Jeśli chodzi o wynik… W sobotę będzie dobrze, tu nie ma innego rozwiązania, a tak naprawdę jedyną niewiadomą powinny być wyłącznie rozmiary zwycięstwa Polaków. W przyszły wtorek w Tiranie odbędzie się jeden z najważniejszych meczów eliminacji w grupie I, a przypomnijmy, że po sześciu kolejkach to Albania zajmuje drugie, a nasi trzecie miejsce, tracąc do niej jeden punkt. Drugie miejsce, podkreślmy, jest premiowane grą w barażach o awans na mistrzostwa świata. Oczywiście, jest jeszcze pierwsze, ale można je zarezerwować dla Anglii. Musiałaby się wydarzyć jakaś niewyobrażalna sportowa katastrofa, zapaść, by je straciła.

– W pierwszym meczu z nami Albania zagrała naprawdę dobrze, zwłaszcza z piłką przy nodze. Jej reprezentanci dobrze się przesuwali, co w dużej mierze wynikało też z tego, że im na to za bardzo pozwalaliśmy. Choć wygraliśmy wysoko, musimy poprawić wiele elementów, by w rewanżu osiągnąć korzystny rezultat. Albańczycy mają piłkarzy doświadczonych, potrafiących grać szybko, umiejących rozgrywać piłkę, ale tak naprawdę nie chcemy skupiać się na nich, tylko na sobie. To od nas bowiem zależy, na ile im pozwolimy, i to my mamy zrobić wszystko, by nie rozwinęli skrzydeł – przyznał Lewandowski.

Przeciw Albanii na boisku się pojawi to oczywiste, lecz przeciw San Marino być może takiej konieczności nie będzie. Wszystko zależy od decyzji, jaką w tej kwestii podejmie Paulo Sousa. Na razie panowie tego tematu nie poruszali.

Wszystko co dotyczy sportowej kariery kapitana Biało-Czerwonych budzi ciekawość i emocje, a w ostatnich dniach pojawiły się sugestie, jakoby miał przedłużyć kontrakt z Bayernem Monachium, co mogłoby oznaczać, że pozostanie w tym klubie do końca przygody z futbolem. Zagadnięty o tę kwestię Lewandowski, stanowczo zaprzeczył. – Nie było z mojej strony takiego stwierdzenia, nie odbyły się też żadne rozmowy. Pierwsze słyszę, bo nic się nie wydarzyło. To chyba lekko wymyślone rewelacje – wyjaśnił.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl