logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Radek Pietruszka/ PAP

Sousa: Zadanie do wykonania

Piątek, 8 października 2021 (15:16)

Aktualizacja: Piątek, 8 października 2021 (15:35)

Damian Szymański i Wojciech Szczęsny nie zagrają w jutrzejszym meczu z San Marino w eliminacjach mistrzostw świata, ale pozostali zawodnicy będą do dyspozycji trenera Paulo Sousy i wszyscy, jak to ujął Portugalczyk, mają szansę, by wybiec na boisko.

Szymański, bohater wrześniowego meczu z Anglią, w doliczonym czasie gry zdobył bramkę na wagę remisu 1:1, jest kontuzjowany, stąd jego nieobecność. Nie tylko jutro, ale i we wtorek w niezwykle ważnym dla układu tabeli grupy I pojedynku z Albanią w Tiranie. Z kolei Szczęsny nie zagra, bo taką decyzję podjął Sousa w związku z pożegnaniem Łukasza Fabiańskiego i chęcią sprawdzenia w bramce kogoś innego. Zawodnik Juventusu Turyn szykowany jest na wtorek, gdzie jego udane, miejmy nadzieję, interwencje będą bardzo oczekiwane.

Szczęsny, choć w obecnym sezonie zdarza mu się popełniać błędy, a nawet wielkie błędy, cały czas jest u Portugalczyka wyborem numer jeden i nic się w tej materii nie zmienia. Selekcjoner postanowił tak zresztą już na początku swej pracy z naszą narodową drużyną. – Uznałem, że taka jest potrzeba chwili. Rozmawiałem z piłkarzami, uzasadniłem swój wybór. Zależało mi, by zawodnicy dowiedzieli się jako pierwsi, a dopiero potem chciałem o tym dyskutować z dziennikarzami. Jestem oczywiście przekonany, że nawet gdybym podjął inną decyzję i postawił na Łukasza Fabiańskiego, kadra by w żaden sposób nie ucierpiała, bo to absolutny profesjonalista i topowy bramkarz, a przy tym świetny człowiek z bardzo pozytywnym charakterem – przyznał trener.

Jutro „Fabian” kończy reprezentacyjną karierę, i choć na pewno będzie go brakowało, życie toczy się dalej, a Sousa jest spokojny o obsadę tej pozycji w narodowej drużynie. –Nadchodzi czas dla nowej generacji bramkarzy. Mamy Bartłomieja Drągowskiego, Kamila Grabarę czy Radosława Majeckiego. W Polsce świetnie szkoli się zawodników na tej pozycji, dlatego jestem przekonany, że ani ja, ani moi następcy nie będą mieć żadnych kłopotów, a jeśli już, to kłopoty bogactwa – stwierdził.

Zajmujemy trzecie miejsce w tabeli grupy I za Anglią, praktycznie pewną utrzymania pierwszej lokaty i co za tym idzie bezpośredniego awansu, oraz za Albanią, która ma punkt więcej. Z tą drużyną, a także z Węgrami, które mają z kolei na koncie punkt mniej, Biało-Czerwoni powalczą o drugą pozycję, premiowaną barażami. Choć jutrzejszy przeciwnik zalicza się do absolutnych outsiderów i jest jedną z najsłabszych ekip w świecie, Sousa przekonuje, że nikt go nie zlekceważy. – Jutro zobaczymy, jak czują się wszyscy zawodnicy i podejmiemy decyzje co do składu. Szanujemy rywala i chcemy wykonać swoje zadanie jak najlepiej, stwarzać sobie sytuacje, strzelać gole. Zależy nam, by pokazać mentalność zwycięzców, to jest dla mnie najważniejsze – przyznał Sousa.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl