logo
logo
zdjęcie

Radość piłkarzy reprezentacji Polski po zwycięstwie w finałowym meczu barażowym o awans do piłkarskich mistrzostw świata, 29 bm. na Stadionie Śląskim w Chorzowie Zdjęcie: Łukasz Gągulski / PAP

Wyjątkowy moment

Środa, 30 marca 2022 (09:03)

Aktualizacja: Środa, 30 marca 2022 (09:08)

To był wyjątkowy moment. Całe moje życie przeleciało mi przed oczami – powiedział trener polskich piłkarzy Czesław Michniewicz, komentując radość po wygranej ze Szwecją 2:0 na Stadionie Śląskim w finale baraży o awans do tegorocznych mistrzostw świata.

– Pomyślałem, że jestem w miejscu, kiedy cała Polska czeka na sukces, i my go osiągnęliśmy. Bardzo dziękuję osobie, bez której by mnie tu nie było – prezesowi PZPN Czarkowi Kuleszy. Poszedł pod prąd, zaufał mi, dał mi szansę. Nie wiem, co będzie dalej, ale mam olbrzymią satysfakcję, że wszystko się udało – podkreślił.

Jak zaznaczył, przed i w czasie meczu czuć było duże napięcie.

– Było bardzo dużo emocji, ranga spotkania, otoczka i to, że osiągnęliśmy cel, udzieliły mi się i się wzruszyłem. To nie był tylko mój mecz kontra Szwecja. To cała Polska chciała to spotkanie wygrać. Napięcie rozkładało się na 38 milionów Polaków – nadmienił.

Przyznał, że Kamil Glik wystąpił we wtorek z urazem, z jakim większość zawodników nie wyszłaby nawet na rozgrzewkę.

– Z nim jest tak, że jeśli noga nie została urwana, to gra. Kiedy padła druga bramka, ważne było, aby nie stworzyć rywalom okazji do zdobycia kontaktowego gola. 2:0 to zawsze niebezpieczny wynik, zwłaszcza kiedy gra się z tak niebezpieczną i doświadczoną drużyną – ocenił.

Pomocnik Grzegorz Krychowiak zaznaczył, że mógł przyjść na pomeczową konferencję z przyjemnością.

– Ostatnio musiałem przepraszać za błąd, dziś przyszedłem z uśmiechem – nawiązał do spotkania ze Słowacją w ubiegłorocznych mistrzostwach Europy, w którym został ukarany czerwoną kartką.

Przypomniał, że w Chorzowie zrewanżowali się Szwedom za porażkę w ME.

– Dokonaliśmy czegoś fantastycznego. Zasługujemy na to, by pojechać na mundial i zagrać na nim dużo lepiej niż poprzednio – wskazał.

Komplementował atmosferę stworzoną przez kibiców na Stadionie Śląskim.

– To ważne w tego typu meczach, kiedy decydują detale. Bez kibiców w trudnych momentach ten mecz byłby jeszcze cięższy. Dziękuję za fantastyczny doping – powiedział.

Pytany o rzut karny po faulu na nim, zaznaczył, że skoro rywale odpowiadali, że nie wiedzą, czy powinien być – to znaczy, że był ewidentny.

– To nie był łatwy mecz, przeciwnik był bardzo doświadczony. Najważniejsze, że zespół nie wyszedł na „miękkich nogach”, a pokazał charakter. Ważne było, by nie stracić bramki. Po zdobyciu pierwszej poczuliśmy, że awansujemy na mistrzostwa świata – dodał.

Podkreślił, że każdy rezerwowy wchodzący na boisko chce udowodnić trenerowi, że ten się pomylił przy ustalaniu składu.

– Kiedy dostałem szansę, chciałem udowodnić, że zasługuję na miejsce w „11” i chcę grać. Sukces smakuje bardzo dobrze. Cały zespół z trenerem na czele wykonał fantastyczną pracę w krótkim czasie – podsumował.

APW, PAP

NaszDziennik.pl