logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Skoczkowie bez zmian

Czwartek, 15 lutego 2018 (22:09)

Czwartek okazał się bodaj najciekawszym i najbardziej obfitym w emocje – jak na razie – dniem igrzysk w Pjongczangu. My przez moment poczuliśmy smak olimpijskiego medalu i choć ostatecznie żaden z naszych reprezentantów go nie zdobył, to apetyty zostały mocno zaostrzone.

Medal był blisko

 

Blisko medalu były dziś nasze biatlonistki. Można w zasadzie powiedzieć, że się o niego nawet otarły. Szczególnie Weronika Nowakowska, która w biegu indywidualnym na 15 km długo spisywała się świetnie. Utrzymywała mocne tempo biegowe, bezbłędnie strzelała. Przez moment była nawet trzecia. Niestety, wszystko zaprzepaściła podczas ostatniej wizyty na strzelnicy. Emocje wzięły wówczas górę, świadomość szansy spowodowała, że ręce, do tej pory pewne, zaczęły się trząść, co z kolei poskutkowało dwoma niecelnymi strzałami i dwoma karnymi minutami. W efekcie, miast walczyć o medal, o życiowy sukces, Polka spadła w klasyfikacji, ostatecznie kończąc zmagania na 21. miejscu. Po wszystkim przyznała, że nie był to pierwszy taki przypadek w jej karierze, gdy o wyniku zadecydowały emocje. Nerwy, stres…

Na szóstej pozycji uplasowała się za to inna nasza reprezentantka, Monika Hojnisz. Najmłodsza w biatlonowej kadrze bardzo dobrze pobiegła, bardzo dobrze strzelała. Pomyliła się tylko raz, a gdyby zachowała idealnie celne oko, to byłaby na pewno czwarta, a kto wie, może pokusiłaby się nawet o coś więcej. Tak czy inaczej na mecie miała prawo być z siebie dumna i się cieszyć, bo, wyłączając skoczków narciarskich, osiągnęła najlepszy jak do tej pory wynik spośród wszystkich reprezentantów Polski startujących w Pjongczangu.

Złoty medal niespodziewanie zdobyła Szwedka Hanna Oeberg, która metę minęła przed Słowaczką Anastasiyą Kuzminą i Niemką Laurą Dahlmeier. Ta ostatnia wywalczyła swój trzeci krążek na tych igrzyskach, dwa poprzednie były z najcenniejszego kruszcu.

W biegu mężczyzn na 20 km triumfował Norweg Johannes Thingnes Boe, który o 5,5 s wyprzedził Słoweńca Jakova Faka i o 14,2 Austriaka Dominika Landertingera. Polacy wypadli… jeden przyzwoicie, bo Grzegorz Guzik zajął 33. miejsce, co jak na stan polskiego biatlonu w wydaniu męskim było całkiem niezłym wynikiem. Drugi z Biało-Czerwonych, Andrzej Nędza-Kubiniec został sklasyfikowany na 79. pozycji, a startowało 86 zawodników.

 

Norweżka. Ale nie Bjoergen

 

Dziś na 10 km stylem dowolnym walczyły biegaczki narciarskie. Bez Justyny Kowalczyk, omijającej zmagania rozgrywane tą techniką z daleka, za to z Marit Bjoergen, marzącą o kolejnym złotym medalu olimpijskim. Wywalczyła, swój dwunasty w karierze, ale nie złoty, tylko brązowy. I to szczęśliwie, bo na metę wpadła ex aequo z Finką Kristą Parmakoski. Nie udało się Bjoergen, ale i tak wygrała Norweżka – i to jedna z tych najmniej znanych. Ragnhild Haga, bo o niej mowa, uczyniła to w spektakularnym stylu, aż o przeszło 20 sekund wyprzedzając Szwedkę Charlotte Kallę. Spośród trzech Polek najlepiej – i naprawdę przyzwoicie – wypadła Sylwia Jaśkowiec, zajmując 24. miejsce. Czy mogła być wyżej? Może i mogła, ale pamiętajmy, że to zawodniczka, która dopiero co wróciła po długiej przerwie spowodowanej kontuzjami, a poza tym… nawet narty musiała pożyczać od Justyny Kowalczyk, bo polska kadra, poza oczywiście panią Justyną, nie dysponuje sprzętem z najwyższej półki. A bez takowego trudno liczyć na de facto cokolwiek.

 

Żyła kibicem. Znów

 

Na kolejnych sesjach treningowych pokazali się dziś skoczkowie narciarscy. W dwóch z trzech skakał Kamil Stoch i to skakał jak marzenie. Najpierw osiągnął 132,5 m, co było drugim wynikiem serii, a potem w spektakularnym stylu poszybował aż 139,5 m. Tyle wynosi rekord dużego obiektu w Pjongczangu, wynik Polaka nie mógł zostać oficjalnie uznany, bo osiągnął go podczas treningu, ale i tak na wszystkich wywarł wrażenie.

Bardzo dobrze spisał się również Dawid Kubacki, za każdym razem plasując się w czołowej dziesiątce. Dobrze, równo, skakał Stefan Hula, a trener Stefan Horgnacher z największą uwagą przypatrywał się Maciejowi Kotowi i Piotrowi Żyle. Jeśli miał bowiem wątpliwości dotyczące składu na jutrzejsze kwalifikacje, to dotyczyły one właśnie tych dwóch zawodników. Musiał dokonać wyboru i chyba nie okazał się on specjalnie trudny, bo nie dostał od Żyły jednego choćby argumentu, by postawił właśnie na niego. Pan Piotr skakał bowiem dziś słabiutko, bardzo wyraźnie odstając od kolegów. Jutro na starcie kwalifikacji nasi pojawią się zatem w tym samym gronie, w jakim rywalizowali w pierwszym z olimpijskich konkursów.

 

Svindal potwierdził klasę

 

Dziś wreszcie powody do zadowolenia mieli alpejczycy, bo zlitowała się nad nimi aura i mogli powalczyć o wyczekiwane medale. Emocji nie zabrakło, a największe związane były z prestiżowym zjazdem mężczyzn. Wygrał go Norweg Aksel Lund Svindal, który wyprzedził rodaka Kjetila Jansruda oraz Szwajcara Beata Feuza. W wieku 35 lat Svindal został najstarszym mistrzem olimpijskim w narciarstwie alpejskim, a na ten sukces zasłużył, choćby wytrwałością. W ostatnich latach borykał się bowiem ze sporymi problemami zdrowotnymi, w 2016 roku w Kitzbuehel zerwał więzadła w kolanie oraz uszkodził łękotkę.

Slalom gigant pań padł z kolei łupem Amerykanki Mikaeli Shiffrin. Srebrny medal zdobyła Norweżka Ragnhild Mowinckel, a brązowy Włoszka Federica Brignone. Całkiem nieźle wypadła Maryna Gąsienica-Daniel, która zajęła 27. miejsce, a gdyby nie spory błąd w drugim przejeździe, to mogła być jeszcze wyżej.

 

Holender, ale w barwach Kanady

 

Gigantyczne emocje towarzyszyły rywalizacji panczenistów na dystansie 10 000 m. Po serii porywających sukcesów Holendrów też zwyciężył łyżwiarz urodzony w tym kraju, ale reprezentujący Kanadę. Ted-Jan Bloemen, bo o nim mowa, dokonał tego w prawdziwie mistrzowskim stylu, czasem 12.39,77 min bijąc rekord olimpijski. Wyprzedził Holendra Jorrita Bergsmę i Włocha Nicolę Tumolero. Oczywiście sukces Bloemena nie był dla nikogo zaskoczeniem, to przecież rekordzista globu, od lat odnoszący spektakularne wyniki. Mało kto jednak spodziewał się brązu Tumolero, który dopiero od kilku miesięcy zadomowił się w światowej czołówce. Sensację, ale in minus, sprawił słynny Holender Sven Kramer, który zajął szóste miejsce. Słabe, jak na jego możliwości i aspiracje.

 

Hiszpan się doczekał 

Na ćwierćfinale przygodę z olimpijskim snowboardowym snowcrossem zakończył Mateusz Ligocki – i został sklasyfikowany na 20. miejscu. Konkurencję tę wygrał Francuz Pierre Vaultier, choć niewiele brakowało, aby w ogóle nie dostał się do finału. W półfinale zanotował bowiem upadek, lecz podniósł się błyskawicznie, a potem dał z siebie wszystko i zdołał wywalczyć przepustkę do finałowej rozgrywki. Wydarzeniem był brąz Hiszpana Regino Hernandeza. Reprezentant tego kraju nie stał bowiem na podium zimowych igrzysk od… 26 lat.

 

Chcieli ósemki – i mają

 

Nie było niespodzianki w rywalizacji saneczkarskich sztafet mieszanych. Podobnie jak w Soczi, najlepsi okazali się Niemcy, tym razem startujący w składzie Natalie Geisenberger, Johannes Ludwig oraz dwójka Tobias Wendl/Tobias Arlt. Uzyskali czas 2.24,517 min i wyprzedzili o 0,355 s Kanadę i o 0,471 Austrię. Polacy – Ewa Kuls-Kusyk, Maciej Kurowski i duet Wojciech Chmielewski/Jakub Kowalewski – chcieli znaleźć się w ósemce i cel osiągnęli – zajęli właśnie ósme miejsce, tak samo jak przed czterema laty. Jedynym, który pamiętał poprzednie igrzyska, był Kurowski, reszta to przedstawiciele młodego pokolenia naszych sanek.

 

Wyniki czwartkowych finałów

Biatlon, bieg indywidualny na 15 km kobiet: 1. Hanna Oeberg (Szwecja) 41.07,2 (0 karnych minut), 2. Anastasiya Kuzmina (Słowacja) strata 24,7 s (2), 3. Laura Dahlmeier (Niemcy) 41,2 (1)... 6. Monika Hojnisz 1.54,8 (1), 21. Weronika Nowakowska 3.27,4 (2), 52. Krystyna Guzik 5.42,3 (4), 83. Magdalena Gwizdoń 10.42,5 (8).

Biatlon, bieg indywidualny na 20 km mężczyzn: 1. Johannes Thingnes Boe (Norwegia) 48.03,8 (2 karne minuty), 2. Jakov Fak (Słowenia) strata 5,5 s (0), 3. Dominik Landertinger (Austria) 14,2 (0)… 33. Grzegorz Guzik 3.48,0 (2), 79. Andrzej Nędza-Kubiniec 7.36,1 (5).

Biegi narciarskie, 10 km techniką dowolną kobiet: 1. Ragnhild Haga (Norwegia) 25.00,5 min, 2. Charlotte Kalla (Szwecja) strata 20,3 s, 3. Marit Bjoergen (Norwegia) i Krista Parmakoski (Finlandia) 31,9… 24. Sylwia Jaśkowiec 2.21,0, 42. Ewelina Marcisz 3.09,5, 64. Martyna Galewicz 4.22,8.

Narciarstwo alpejskie, slalom gigant kobiet: 1. Mikaela Shiffrin (USA) 2.20,02 min (1.10,82/1.09,20), 2. Ragnhild Mowinckel (Norwegia) 2.20,41 (1.11,17/1.09,24), 3. Federica Brignone (Włochy) 2.20,48 (1.10,91/1.09,57)… 27. Maryna Gąsienica-Daniel 2.25,69 (1.13,89/1.11,80).

Narciarstwo alpejskie, zjazd mężczyzn: 1. Aksel Lund Svindal (Norwegia) 1.40,25 min, 2. Kjetil Jansrud (Norwegia) 1.40,37, 3. Beat Feuz (Szwajcaria) 1.40,43… 42. Michał Kłusak 1.45,42.

Saneczkarstwo, sztafety mieszane: 1. Niemcy (Natalie Geisenberger, Johannes Ludwig, Tobias Arlt/Tobias Wendl) 2.24,517 min, 2. Kanada (Alex Gough, Sam Edney, Tristan Walker/Justin Snith) 2.24,872, 3. Austria (Madeleine Egle, David Gleirscher, Georg Fischler/Peter Penz) 2.24,988… 8. Polska (Ewa Kuls-Kusyk, Maciej Kurowski, Wojciech Chmielewski/Jakub Kowalewski) 2.26,413.

Snowboard, cross mężczyzn: 1. Pierre Vaultier (Francja), 2. Jarryd Hughes (Australia), 3. Regino Hernandez (Hiszpania)… 20. Mateusz Ligocki.

Łyżwiarstwo szybkie, 10 000 mężczyzn: 1. Ted-Jan Bloemen (Kanada) 12.39,77 min, 2. Jorrit Bergsma (Holandia) 12.41,98, 3. Nicola Tumolero (Włochy) 12.54,32.

Łyżwiarstwo figurowe, pary sportowe: 1. Aljona Savchenko, Bruno Massot (Niemcy) 235,90 pkt, 2. Wengjing Sui, Cong Han (Chiny) 235,47, 3. Meagan Duhamel, Eric Radford (Kanada) 230,15.

 

 

Piotr Skrobisz

Aktualizacja 20 marca 2018 (21:13)

NaszDziennik.pl