logo
logo

Zdjęcie: Chase N./ Licencja: CC BY-SA 2.0/ Flickr

Rosjanie triumfowali w hokeju

Niedziela, 25 lutego 2018 (21:13)

Zimowe igrzyska w Pjongczangu są już historią. Dziś zgasł olimpijski znicz, ale zanim się to stało, w bodaj najbardziej oczekiwanym finale tej imprezy, turnieju hokeja na lodzie, triumfowali reprezentanci Olimpijczyków z Rosji.

Zawodnicy „Sbornej” byli faworytami. Tym bardziej że zmierzyli się z Niemcami, którzy do tej pory nigdy nie grali w olimpijskim finale. Ale nasi zachodni sąsiedzi w Pjongczangu sprawili już tyle niespodzianek, że dziś każdy wynik wydawał się możliwy. I faktycznie, omal nie doszło do sensacji, gdyż jeszcze na niespełna minutę przed końcem regulaminowego czasu gry prowadzili ci, na których przed rozpoczęciem igrzysk nie stawiał nikt.

Wielkie, finałowe strzelanie w 20. minucie rozpoczął Wiaczesław Wojnow. W 30. odpowiedział Felix Schuetz. W 54. ponownie na prowadzenie Rosjan wyprowadził Nikita Gusiew, ale po kilkunastu ledwie sekundach do remisu doprowadził Dominik Kahun. I Niemcy nie zwolnili, bo w 57. min Jonas Mueller trafił na 3:2 i wtedy zapachniało sensacją. Na minutę przed końcem Niemcy dalej prowadzili i grali w przewadze. Rosjanie wycofali bramkarza na zasadzie wszystko albo nic i ten manewr się powiódł, bo wyrównali (ponownie Gusiew). W dogrywce Kiriłł Kaprizow zapewnił tytuł Olimpijczykom z Rosji, czyli skończyło się tak, jak skończyć się miało – ale w tym meczu, jak w całym turnieju, na największe słowa uznania zasłużyli sensacyjni Niemcy.

Dziś olimpijską rywalizację zakończyły też bobslejowe czwórki – w tym Polacy (Mateusz Luty, Łukasz Miedzik, Grzegorz Kossakowski i Arnold Zdebiak). Nasi chcieli wypaść jak najlepiej, miejsce w dwudziestce pewnie uznaliby za przyzwoite, ale spisali się świetnie. Powyżej oczekiwań. Po pierwszym ślizgu zajmowali wyśmienitą siódmą lokatę i wielu aż nie mogło w to uwierzyć. Potem Biało-Czerwoni nieco spadli w klasyfikacji, ale i tak uplasowali się niesamowicie wysoko, na 13. pozycji. To był naprawdę ich duży sukces. – Walczyliśmy z potęgami, nie mamy się czego wstydzić – powiedział Luty, pilot naszej czwórki.

Wygrali, i to podwójnie, Niemcy. Na pierwszym miejscu finiszował team dowodzony przez Francesco Friedricha, a na drugim ekipa Nico Walthera ex aequo z bobem z Korei Południowej. Co ciekawe, Friedrich w Pjongczangu triumfował również w rywalizacji dwójek, a Niemcy podzielili się wówczas pierwszą lokatą z Kanadyjczykami, którzy uzyskali identyczny czas jak oni.

W niedzielę odbył się również finał turnieju curlingu kobiet. Zmierzyły się w nim reprezentacje Szwecji oraz Korei Płd. i choć prowadzenie, dość niespodziewanie, objęły Azjatki, to później dominowały już, i to wyraźnie, zawodniczki spod znaku Trzech Koron – i zwyciężyły 8:3. Szwedki zostały w ten sposób mistrzyniami olimpijskimi po raz trzeci w historii, a Koreanki odniosły największy sukces w dziejach. Wcześniej nigdy nie stały bowiem na podium imprezy najwyższej rangi.

Reprezentacja Polski w Pjongczangu zdobyła dwa medale – oba w skokach narciarskich. Złoty wywalczył Kamil Stoch, brązowy drużyna. Dzięki temu Biało-Czerwoni zajęli 20. miejsce w klasyfikacji medalowej. Wygrała ją Norwegia – sportowcy z tego kraju aż 39 razy pojawili się na podium, w tym 14 na najwyższym stopniu. 14 krążków z najcenniejszego kruszcu zdobyli też Niemcy, ale „tylko” 10 srebrnych. Skandynawowie – 14, dzięki czemu to oni okazali się najlepsi w zestawieniu medalowym.

 

 

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl