logo
logo

Zdjęcie: Matthew Lamb/ Licencja: CC BY 2.0/ Flickr

Inauguracja dla Vettela

Niedziela, 25 marca 2018 (21:33)

Niemiec Sebastian Vettel z Ferrari wygrał dziś wyścig o Grand Prix Australii inaugurujący kolejny sezon mistrzostw świata Formuły 1. W Melbourne fatalnie wypadli za to koledzy Roberta Kubicy z Williamsa, Kanadyjczyk Lance Stroll i Rosjanin Siergiej Sirotkin.

Faworytem pierwszej w 2018 roku eliminacji był broniący tytułu Lewis Hamilton (Mercedes). W sobotę Brytyjczyk w fantastycznym stylu zdeklasował rywali w kwalifikacjach, pokazując, że i on, i bolid są perfekcyjnie przygotowani do rywalizacji. Także tuż po starcie dzisiejszego wyścigu Lewis pewnie utrzymał prowadzenie i wydawało się, że jeśli nie wydarzy się nic niespodziewanego, nieplanowanego, pewnie utrzyma je do mety. Do 19. okrążenia wszystko przebiegało według ustalonego i zakładanego porządku, czyli Hamilton jechał na pierwszej pozycji, a za nim podążał Kimi Raikkonen z Ferrari. Kiedy włoska stajnia zaprosiła Fina do pit stopu na zmianę opon, Mercedes postąpił identycznie wobec mistrza świata. Wtedy na czoło stawki wysunął się Vettel, ale wydawało się, że tylko na chwilę.

Nagle jednak na torze zaczęły dziać się rzeczy przedziwne. Między 24. a 25. „kółkiem” kierowcy teamu Haas – spisującego się do tej pory rewelacyjnie i jadącego po najlepsze w historii wyniki – Duńczyk Kevin Magnussen i Francuz Romaina Grosjean z powodu źle dokręconych kół stanęli na trasie. Do tego pojazd Grosjean zatrzymał się w miejscu grożącym wypadkiem i sędziowie zarządzili neutralizację. Na torze znalazł się samochód bezpieczeństwa, wszystkie bolidy ustawiły się za nim, a Vettel wykorzystał to perfekcyjnie, wyjeżdżając z alei serwisowej na czele stawki.

Gdy zobaczył to Hamilton, aż krzyknął przez radio do swojego inżyniera: – Co złego zrobiłem, że nie jestem pierwszy? W odpowiedzi usłyszał milczenie i… – Byliśmy pewni, że mamy wszystko pod kontrolą, sami nie wiemy, co się stało.

W tak kuriozalnych okolicznościach wyścig się rozstrzygnął, bo Niemiec z Ferrari prowadzenia już nie oddał. Hamilton co prawda mocno go naciskał, próbował wyprzedzić, lecz w pewnym momencie sam się poddał, gdy z jego silnikiem zaczęły dziać się rzeczy dość niepokojące. Zwolnił, by obronić drugie miejsce i to uczynił, choć nie o to mu chodziło przed startem.

Kuriozalnych wydarzeń w Melbourne było dziś więcej. Już na szóstym okrążeniu z rywalizacji wycofał się Sirotkin. – Nasza wstępna analiza ustaliła, że do bolidu Siergieja wpadła torebka plastikowa leżąca na torze, która całkowicie zatkała chłodzenie hamulców i doprowadziła do ich uszkodzenia – powiedział Paddy Lowe, dyrektor techniczny Williamsa. Drugi z kierowców brytyjskiego teamu, czyli Stroll, finiszował na 14. pozycji, czyli de facto przedostatniej, bo do mety dojechało tylko 15 bolidów.

Wyniki: 1. Sebastian Vettel (Niemcy/Ferrari) 1:29.33,283 godz., 2. Lewis Hamilton (Wielka Brytania/Mercedes strata 5,036 s, 3. Kimi Raikkonen (Finlandia/Ferrari) 6,309, 4. Daniel Ricciardo (Australia/Red Bull) 7,069, 5. Fernando Alonso (Hiszpania/McLaren) 27,886, 6. Max Verstappen (Holandia/Red Bull) 28,945, 7. Nico Huelkenberg (Niemcy/Renault) 32,671, 8. Valtteri Bottas (Finlandia/Mercedes) 34,339, 9. Stoffel Vandoorne (Belgia/McLaren) 34,921, 10. Carlos Sainz jr. (Hiszpania/Renault) 45,722.

 

 

 

Piotr Skrobisz

Aktualizacja 25 marca 2018 (21:33)

NaszDziennik.pl