logo
logo

Lekkoatletyka

Zdjęcie: A. Warżawa/ Nasz Dziennik

Ozłoceni

Poniedziałek, 13 sierpnia 2018 (12:52)

Sobota okazała się jednym z najwspanialszych dni w historii polskiej lekkiej atletyki. To właśnie wtedy, w odstępie niespełna dwóch godzin, nasi reprezentanci zdobyli trzy złote medale odbywających się w Berlinie mistrzostw Europy. Dwa z nich przypadły Justynie Święty-Ersetic, która dokonała sztuki – jak powiedział jej trener Aleksander Matusiński – iście „kosmicznej”.

 

O tym, że to może być polski dzień w stolicy Niemiec, wiedzieliśmy od dawna. Ale też obawialiśmy się, czy koszmarnie ułożony przez organizatorów program zawodów nie pokrzyżuje Biało-Czerwonym planów, czy nie stanie on na drodze do złota sztafecie 4 x 400 m, na którą przecież tak bardzo liczyliśmy. Nie stanął. Nie stanął, bo Polki wykazały się niewiarygodnym hartem ducha, bo dokonały czegoś, co wydawało się wręcz niewyobrażalne.

Zaczęła Święty-Ersetic, faworytka indywidualnego biegu na 400 m. W tym sezonie uzyskiwała już na tym dystansie kapitalne czasy i w Berlinie tylko potwierdziła przynależność do absolutnej elity. Pobiegła po mistrzowsku, nie dała się rywalkom, zrealizowała perfekcyjnie taktykę, na ostatniej prostej przyspieszając tak, że nikt i nic nie zdołało jej zatrzymać. Ten finisz, ten niezwykły błysk dał jej złoty medal, wywalczony z rewelacyjnym czasem 50,41 s. Szczęśliwa, ale i potwornie zmęczona na mecie przyznała, że nie wie, czy będzie w stanie wykrzesać z siebie coś więcej. A to „więcej” było potrzebne, bo za niespełna dwie godziny zaczynał się finał sztafet, której pani Justyna jest kluczowym ogniwem. Trener Matusiński zadbał o to, by i ona, i Iga Baumgart-Witan, która również w indywidualnym finale dała z siebie wszystko (zajęła piąte miejsce), maksymalnie odpoczęły i się zregenerowały. Wiedział, że to sztuka niezwykła, że porywa się na szaleństwo, zmuszony przez organizatorów, ale manewr się powiódł. Zawodniczki pojawiły się na starcie i dokonały niemożliwego. Małgorzata Hołub-Kowalik, Baumgart-Witan, Patrycja Wyciszkiewicz i Święty-Ersetic pobiegły nadzwyczajnie.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Piotr Skrobisz

Nasz Dziennik