logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Cel - meta

Niedziela, 17 marca 2019 (13:09)

„Dojechałem do mety, a przecież jeszcze dwa lata temu wiele osób nawet nie sądziło, że mogę wystartować w Formule 1 i ukończyć wyścig” – zaznaczył Robert Kubica (Williams), który zajął w Melbourne ostatnie miejsce w Grand Prix Australii, inaugurującej tegoroczny sezon. 

Kubica, który wrócił do Formuły 1 po ponad ośmiu latach, w niedzielę był 17. Zwyciężył Fin Valtteri Bottas, drugi był obrońca tytułu Brytyjczyk Lewis Hamilton (obaj Mercedes GP), a na trzeciej pozycji uplasował się Holender Max Verstappen (Red Bull Racing).

– Niedziela nie była łatwa, ale to było przecież wiadomo. Najlepszy w ten weekend, no, może lepiej pozytywny, to praktycznie był tylko start, gdy jechałem na najtwardszej mieszance. Miałem sprawdzić, co się wydarzy w pierwszym zakręcie, jak się bolid będzie zachowywał. Odejście było dobre, ale po chwili już nie było przyczepności, dlatego wjechałem na „tarkę”, aby pojechać bezpiecznie, po wewnętrznej – powiedział Kubica przed kamerami Eleven Sports.

Ale wtedy w bolidzie Polaka doszło do uszkodzenia przedniego skrzydła po tym, gdy uderzył go Francuz Pierre Gasly z Red Bulla.

„On też został uderzony i zgarnął mi przednie skrzydło. Szkoda, sądziłem, że jadę bardzo bezpiecznie, byłem nawet zaskoczony, że na tej mieszance udało mi się coś »ugrać« na starcie i w pierwszym zakręcie” – podkreślił Kubica.

„Zniszczone skrzydło zostało wymienione na inne, ale to też nie było w najlepszym stanie. Do tego okazało się, że w bolidzie mam uszkodzoną tylną podłogę. W tej sytuacji jestem zadowolony, że wyścig udało się ukończyć” – dodał kierowca Williamsa.

To był jego pierwszy start w wyścigu F1 od 2010 roku, a 77. w karierze. W „królowej sportów motorowych” zadebiutował w 2006 roku, ale jego karierę przerwał poważny wypadek na trasie rajdu samochodowego we Włoszech w lutym 2011 roku.

Kubica przyznał, że w trakcie jazdy zaczął się śmiać, gdy inżynier wyścigowy jego ekipy powiedział mu przez radio, że ma dobry rytm.

„Momentami czułem, jakbym stał w miejscu, gdzie tu mówić o rytmie... Ale z dzisiejszych sytuacji wyścigowych trzeba być zadowolonym, mogą przynieść pozytywne efekty w przyszłości. Trzeba wyciągnąć wnioski i pracować dalej. Kolejny wyścig za dwa tygodnie” – zaznaczył.

Zapytany o najbliższe plany, Kubica odpowiedział krótko: „Wracam do domu. Czeka mnie długi lot, to będzie czas przemyśleń”.

RP, PAP

Aktualizacja 23 maja 2019 (20:47)

NaszDziennik.pl