logo
logo

Zdjęcie: facebook.com/powrotrobertablogspotcom/ Internet

Williams ostatni

Piątek, 12 kwietnia 2019 (21:48)

Robert Kubica i George Russell byli najwolniejszymi kierowcami na obu dzisiejszych treningach przed Grand Prix Chin Formuły 1, ale strata obu kierowców Williamsa do rywali była zauważalnie mniejsza niż w Australii i Bahrajnie.

GP Chin to trzecia tegoroczna eliminacja mistrzostw świata Formuły 1. I zarazem tysięczna w historii. Nietrudno sobie wyobrazić, jak mogłoby wyglądać połączenie tego jubileuszu ze startem Kubicy, wracającego w tym sezonie do rywalizacji po wieloletniej przerwie. Niestety, jakoś trudno ze sobą zestawiać oba te fakty, pamiętając o aktualnej pozycji Williamsa, zespołu, w którego barwach startuje nasz rodak. Obie wcześniejsze tegoroczne eliminacje, w Australii i Bahrajnie, były dlań pasmem klęsk i upokorzeń. Na treningach, kwalifikacjach i wyścigach kierowcy w barwach brytyjskiej stajni jeździli we własnej lidze, jeśli z kimś już rywalizując, to tylko i wyłącznie ze sobą. Co i tak było utrudnione i nie do końca miarodajne z tej racji, że z bolidem Kubicy było „coś nie tak” i w tym obrazie nędzy i mizerii odbiegał on od pojazdu kolegi z zespołu, pod wieloma względami mu ustępując. Do rywali ani Polak, ani Russell nie byli w stanie się zbliżyć, przegrywając z nimi za każdym razem o kilka sekund, co w świecie Formuły 1 oznacza świetlne lata. Przepaść.

Nic zatem dziwnego, że nastroje przed GP Chin były ponure. W Grove oczywiście trwał wyścig z czasem, próbowano znaleźć odpowiedzi na pytania, dlaczego bolidy są tak wolne i dlaczego bolid Kubicy różni się od auta Brytyjczyka, ale tego czasu było zbyt mało, by ta misja mogła zakończyć się powodzeniem. Na szczęście wydaje się, że minimalnie, ale jednak coś zdołano poprawić, jakiś maleńki krok do przodu wykonano, czego dowodem mogły być dzisiejsze treningi.

Owszem, Kubica i Russell znów byli na nich najwolniejsi. Polak – tym razem wyprzedził swego kolegę z zespołu, zarówno rano, jak i popołudniu, ale oczywiście trudno z tego powodu specjalnie się cieszyć. Obaj ponownie notowali wyraźne straty do rywali, ale nie były one już tak koszmarnie duże jak w Australii i Bahrajnie. Być może złożyły się na to warunki, być może charakterystyka toru, być może pewne nowe części, które zespół przywiózł ze sobą do Szanghaju – ale było minimalnie lepiej niż do tej pory. Minimalnie, ale zauważalnie.

W porannej sesji nasz rodak uzyskał czas 1.36,847 min, w popołudniowej 1.36,121. Russell – odpowiednio – 1.37,619 oraz 1.36,229. Bezpośrednio przed kierowcami Williamsa uplasowali się Meksykanin Sergio Perez (Racing Point) – 1.35,820 i Włoch Antonio Giovinazzi (Alfa Romeo) – 1.35,914. Na pierwszym treningu najszybszy czas wykręcił Niemiec Sebastian Vettel (Ferrari) – 1.33,911, trzeci był jego kolega z zespołu Monakijczyk Charles Leclerc – 1.34,167, a przedzielił ich Brytyjczyk Lewis Hamilton (Mercedes) – 1.34,118. W drugiej sesji pierwszą lokatę zajął Fin Valtteri Bottas (Mercedes) – 1.33,330, drugą Vettel – 1.33,357, a trzecią Holender Max Verstappen (Red Bull Racing) – 1.33,551.

W Williamsie po wszystkim zapanował delikatny optymizm. – Bolid zachowywał się inaczej niż podczas dwóch poprzednich weekendów, zatem to dobry znak. Dokonaliśmy pewnych zmian w jego charakterystyce i sprawiły one, że samochód lepiej reagował. Teraz musimy spojrzeć na dane, zastanowić się, co możemy zrobić. Oczywiście nie spodziewam się cudów, bo nie da się w ciągu 12 godzin gruntownie zmienić i poprawić tego, co nie udało się poprawić przez dwa miesiące – powiedział Kubica.

Wydajemy się być bliżej konkurentów niż w poprzednich dwóch wyścigach, wygląda zatem na to, że zmierzamy w dobrym kierunku. Teraz musimy wycisnąć jak najwięcej z tego, co mamy, i w jak największym stopniu zrozumieć samochód. Mamy kilka nowych części. Na pewno jednak nie zoptymalizowaliśmy jeszcze bolidu tak, jak inni w poprzednich wyścigach – podkreślił Russell.

Jutro kierowców czeka trzeci trening i kwalifikacje, a w niedzielę wyścig, o którym będzie mówił cały świat. Tysięczny w historii.

Piotr Skrobisz

Aktualizacja 1 czerwca 2019 (23:24)

NaszDziennik.pl