logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Z ostrożnym optymizmem

Czwartek, 9 maja 2019 (21:39)

Robert Kubica przed Grand Prix Hiszpanii, czyli pierwszym w sezonie europejskim wyścigiem Formuły 1, jest może nie optymistą, ale ma nadzieję, że Williamsowi uda się rozwiązać kilka problemów, co przynajmniej zwiększy jego komfort i odczucia z jazdy.

Na razie jest… powiedzieć źle to mało powiedzieć. W czterech do tej pory rozegranych eliminacjach mistrzostw świata Kubica zajmował ostatnie miejsce. Tuż przed nim plasował się jego kolega z zespołu George Russell, a pozostali rywale daleko, daleko z przodu. Nie mając żadnych szans na nawiązanie walki z nimi, Polak teoretycznie powinien rywalizować z Brytyjczykiem, ale i tej rywalizacji nie było, z tej racji, iż bolidu obu kierowców znacznie się różniły, na niekorzyść naszego rodaka. Williams w końcu to dostrzegł i obiecał, że Robert dostanie do dyspozycji pojazd przynajmniej porównywalny z Russellem.

W ostatnich dniach z Grove, gdzie mieści się siedziba teamu, napływały dość niepokojące informacje, sugerujące, że obecny sezon może spisać na straty, siły skupiając na następnym. Byłaby to fatalna wiadomość dla Kubicy, bo oznaczałaby, że sezon na straty musiałby spisać i on, niepewny swej przyszłości w Formule 1. Claire Williams, szefowa zespołu, dziś jednak zaprzeczyła tym rewelacjom, przekonując, że zespół zamierza walczyć i ciągle dostarczać kierowcom poprawki do bolidów. Pożyjemy – zobaczymy.

Kilka z nich ma zostać wprowadzonych w Barcelonie, gdzie w niedzielę odbędzie się pierwszy w sezonie wyścig europejski. – W Formule 1 nie ma czarodziejskich różdżek, więc nie spodziewamy się nie wiadomo czego, jednak wierzę, że uda nam się poradzić z pewnymi problemami, które generowały problemy jeszcze inne. W piątek sprawdzimy też pewne podzespoły z myślą o przyszłości i zastosowaniem ich w dalszej części sezonu. Osobiście liczę, że wyeliminujemy jedną sprawę, która mocno wpływała na moje odczucia i komfort jazdy – przyznał Kubica.

Claire Williams raz jeszcze chwaliła dziś obu swych kierowców, podkreślając, że w trudnym położeniu teamu wykonują bardzo dobrą pracę. – Rozumiem, że to dla nich niezwykle ciężkie, przyjeżdżać na wyścig ze świadomością, że ukończą go na ostatnich miejscach. Mimo to atmosfera ciągle jest dobra, wszyscy członkowie teamu pracują z całych sił. Ciągle staramy się znaleźć odpowiedź na pytanie, gdzie tkwi przyczyna tego, że bolidy się od siebie różnią. Robert od początku sezonu borykał się z wieloma problemami, ostatnio z hamulcami, lecz wierzę, że z częścią z nich sobie poradziliśmy – powiedziała szefowa zespołu.

Tor Catalunya, na którym odbędzie się niedzielna rywalizacja, ma 4655 m długości. Zawodnicy podczas wyścigu pokonają 66 okrążeń, w sumie przejeżdżając nieco ponad 307 km. Obiekt uchodzi za trudny technicznie, także z powodu nierównej nawierzchni, na której częściej niż gdzie indziej zużywają się opony.

W Barcelonie najczęściej wygrywał Niemiec Michael Schumacher, sześciokrotnie. Przed rokiem najlepszy był Brytyjczyk Lewis Hamilton z Mercedesa, a do mety dojechało zaledwie 14 kierowców. Aż trzech pożegnało się z rywalizacją tuż po starcie, na pierwszym okrążeniu.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl