logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: DIEGO AZUBEL/ PAP/EPA

Wielka frustracja Kubicy

Niedziela, 13 października 2019 (21:43)

Po dzisiejszych wydarzeniach na torze Suzuka Robert Kubica przestał już gryźć się w język i wprost powiedział, co sądzi o pewnych decyzjach podejmowanych przez jego zespół, Williams.

Niedzielne Grand Prix Japonii okazało się kolejnym wielkim rozczarowaniem dla naszego jedynaka w Formule 1, choć w piątek, po raz pierwszy od dawna, Kubica na swój występ patrzył nieco bardziej optymistycznie. Zespół w jego bolidzie zamontował bowiem nowe przednie skrzydło, szykowane już pod kątem przyszłego sezonu, w którym to Robert zawodnikiem brytyjskiej stajni już nie będzie. Skrzydło, przynajmniej jeśli chodzi o auto Polaka, zdało egzamin, o czym kierowca poinformował swych przełożonych. Jak tłumaczył, już dawno nie podróżowało mu się tak pewnie, bez usilnego skupiania się na tym, by w ogóle utrzymać się na torze. Wydawało się, że jeśli taki stan potrwa, to nasz rodak będzie miał szansę powalczyć w kwalifikacjach i pościgać się w wyścigu. Niestety, Williams postanowił nowe, dobre skrzydło zdjąć i w bolidzie Kubicy zamontować stare. Efekt okazał się przytłaczający, bo samochodu prowadzić się nie dało. Polak odczuł to bardzo szybko, błyskawicznie bolid w kwalifikacjach… rozbijając. Owszem, sporą część winy za ten incydent ponosił sam, bo popełnił błąd, ale zaraz dodawał, iż bolid był fatalnie przygotowany do rywalizacji.

Mechanikom udało się go jakoś poskładać i Kubica zdołał pojawić się na starcie wyścigu. Był w nim jednak tylko tłem dla konkurentów, bo nie miał absolutnie żadnych szans na podjęcie z nimi walki. Wolniejszy, zrezygnowany, przejechał całe zawody, ale z czasami o klasę słabszymi od rywali, na ostatnim, 19. miejscu.

To, co najciekawsze, wydarzyło się jednak później, bo tym razem Polak nawet nie starał się silić na dyplomację, tylko powiedział, co mu leżało na sercu, jednak… i tak nie wszystko, bo gdyby chciał wygarnąć całą prawdę, to pewnie użyłby słów bardzo, ale to bardzo mocnych, być może nie nadających się do cytowania. – W piątek wreszcie coś się zmieniło na plus, bo w moim bolidzie nowe skrzydło zadziałało. W normalnej sytuacji, gdyby zespół otrzymał informacje od kierowcy, że ten pierwszy raz może podróżować autem dobrze się prowadzącym, może próbować z nim coś osiągnąć, to chciałby tego kierowcę wesprzeć, chcieć tego samego, co on, ale tu z jakichś powodów było inaczej. Ustaliliśmy coś, ale nagle nastąpiła zmiana i nie wiem, czyja to była decyzja. Pewne granice zostały przekroczone – powiedział Kubica.

Williams odniósł się do tych spraw, przekonując, iż decyzja o zdjęciu nowego skrzydła i zastąpieniu go starym była... słuszna. Dlaczego? Bo Kubica się rozbił, a zespół nie chciał takich scenariuszy ryzykować, chcąc skrzydło testować w kolejnych weekendach Grand Prix. I być może taki punkt widzenia można by przyjąć, gdyby nie drobny szczegół. Z nowym skrzydłem, z dobrze prowadzącym się bolidem, Kubica raczej na pewno by się nie rozbił.

GP Japonii wygrał Valtteri Bottas z Mercedesa. Fin swój sukces zawdzięczał genialnemu startowi, kiedy to błyskawicznie wyprzedził obu kierowców Ferrari, a następnie szybko wypracował sobie bezpieczną przewagę nad rywalami, którą utrzymał aż do mety. Drugi był Niemiec Sebastian Vettel z Ferrari, a trzeci lider cyklu, Brytyjczyk Lewis Hamilton z Mercedesa. Niemiecki team zapewnił sobie dzięki temu szósty z rzędu tytuł mistrza świata konstruktorów.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl