logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Piotr Nowak/ PAP

Na razie bez niepokoju

Środa, 5 sierpnia 2020 (18:06)

Sytuacja na razie nie budzi szczególnego niepokoju – przyznała minister sportu Danuta Dmowska-Andrzejuk, pytana o widoczny wzrost zakażeń koronawirusem wśród polskich sportowców.

Ostatnie dni przyniosły wysyp informacji związanych z zarażeniami COVID-19 wśród naszych sportowców. Pozytywne wyniki testów na obecność koronawirusa miało kilkunastu siatkarzy i członków sztabu szkoleniowego Trefla Gdańsk. Kilkunastu hokeistów i trenerów, wśród nich selekcjoner kadry, Robert Kalaber, wróciło z wirusem ze zgrupowania reprezentacji Polski w Warszawie. Trójka lekkoatletów zaraziła się na obozie we Władysławowie. Wreszcie wystąpiły pierwsze przypadki koronawirusa wśród piłkarzy ekstraklasy – Wisły Płock oraz Lechii Gdańsk. Niektórym tym historiom towarzyszyły oskarżenia o niedopatrzenia organizacyjne, zbytnie pofolgowanie zakazom i nakazom, nietrzymanie się ściśle określonych wytycznych.

Dmowska-Andrzejuk przyznała dziś, że kierowany przez nią resort doskonale zdaje sobie sprawę z zaistniałej sytuacji i dokładnie ją monitoruje. Jednocześnie jednak podkreśliła, iż na chwilę obecną nie ma podstaw do niepokoju. – Żyjemy w czasach pandemii koronawirusa, obecnie cały kraj jest „odmrożony”, wszędzie można chodzić, więc istnieje ryzyko, bo tak naprawdę może się zarazić dosłownie wszędzie. Wszystkie związki sportowe, organizatorzy poszczególnych imprez czy obozów sportowych mają swoje procedury. Zachorowanie w Centralnym Ośrodku Sportu czy w konkretnej grupie szkoleniowej powoduje, że ta jest wysyłana na kwarantannę i badania. Grupy treningowe są izolowane. Pamiętajmy, że w grupie trenujących ryzyko zarażenia rośnie – powiedziała minister sportu.

Dmowska-Andrzejuk podkreśliła, że bardzo wiele zależy i zależeć będzie od samych sportowców. Od ich zachowania, zdrowego rozsądku. – Każdy musi jakoś funkcjonować, trudno wymagać, by sportowcy izolowali się od społeczeństwa. Z drugiej jednak strony muszą uważać, bo każde zarażenie eliminuje ich z wykonywania swojej pracy i pasji. Wielu z nich czekają wkrótce konkretne starty, myślę tu o lekkoatletach czy tenisistach stołowych, którzy we wrześniu zagrają w Warszawie w mistrzostwach Europy. Każdy powinien pamiętać, że musi o siebie dbać i nie kontaktować się z większą ilością osób – przypomniała szefowa resortu.

Minister sportu nie widzi, przynajmniej na razie, konieczności podejmowania dyskusji na temat liczby osób oglądających sportowe wydarzenia na żywo. Jak wiadomo, według obecnych przepisów trybuny stadionów czy hal mogą być zapełniane maksymalnie w 50 procentach. – To możliwość, opcja, jest jeszcze organizator, prezydent miasta, burmistrz, wójt, który decyduje i wydaje ostateczne decyzje. Jeśli w danym regionie sytuacja wyraźnie by się pogorszyła, wojewoda ma prawo wstrzymać daną imprezę z kibicami – podkreśliła Dmowska-Andrzejuk.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl