logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Brawo! Kubica na podium!

Niedziela, 18 października 2020 (16:58)

Aktualizacja: 18 października 2020 (21:36)

Robert Kubica doczekał się dziś pierwszego w karierze podium w wyścigu cyklu DTM. Na belgijskim torze Zolder prowadzący BMW M4 Polak zajął trzecie miejsce, pokazując, iż wciąż może z powodzeniem ścigać się o najwyższe cele.

Do tej pory było… jak było. Kubica zbierał doświadczenie, głównie przez porażki i niepowodzenia, bo tych nie brakowało, co nie powinno dziwić, bo tak jak Robert uczył się nowej serii, tak uczył się jej cały jego zespół – Orlen Team ART. A nauka często odbywa się na błędach, czego nasz kierowca był modelowym przykładem.

Wczoraj na Zolder Kubica był już blisko pierwszego w karierze podium lub przynajmniej miejsca w pobliżu najlepszej trójki. Jechał bowiem świetne zawody, ścigał się jak równy z rywalami, jednak marzenia odebrała mu awaria samochodu. Nie pierwsza w sezonie. Po niej cały team zdecydował się na radykalne posunięcia, czyli wymianę wielu elementów, łącznie z silnikiem. Jak się okazało, był to pożądany i właściwy krok, bo dziś auto Roberta wreszcie spisywało się jak należy i nie tylko pozwoliło mu się ścigać – również było niezawodne, choć małych, niezawinionych przez siebie przygód Polak i tak nie uniknął.

Do wyścigu ruszył z 10. miejsca, bo właśnie takie zajął w kwalifikacjach. Niedzielne zmagania stały jednak pod znakiem licznych kraks i ostrych starć między kierowcami, które Kubica w mistrzowski sposób wykorzystywał. Błyskawicznie przesuwał się w górę klasyfikacji i na półmetku był już 4., z kilkusekundową stratą do podium. Cały czas musiał jednak uważać, bo tuż za nim jechał inny kierowca z bogatą przeszłością z Formuły 1, Niemiec Timo Glock (BMW M4 DTM), oraz Brytyjczyk Jamie Green (Audi RS5 DTM). Obaj przez pewien czas naciskali Polaka, ale ten spokojnie wytrzymał ciśnienie, a w odpowiednim momencie przyspieszył i uzyskał nad nimi bezpieczną przewagę. Nagle stało się nawet realne podium i na to podium Kubica w końcu wjechał. Na kilka okrążeń przed metą wyprzedził Austriaka Ferdinanda von Habsburga (Audi RS5 DTM), awansował na 3. miejsce i już go nie oddał. W ten sposób po raz pierwszy w karierze znalazł się w najlepszej trójce wyścigu DTM, przypominając i potwierdzając, że wciąż jest niesamowicie szybkim kierowcą i gdy tylko ma do dyspozycji odpowiedni oręż, może bardzo wiele. – To wielkie osiągnięcie dla nas po bardzo ciężkiej pracy i trudnym początku sezonu. Wczoraj mieliśmy problem techniczny, ale ekipa przepracowała całą noc i udało mi się odpłacić im za to. Wykorzystaliśmy naszą szansę i choć po kwalifikacjach nie byłem specjalnie zadowolony, wyścig wyglądał zupełnie inaczej i mogę się cieszyć z podium – przyznał Kubica, który do tej pory tylko w jednym wyścigu DTM zajął punktowaną lokatę – był 10. w Assen, w Holandii.

Dziś bezkonkurencyjny okazał się Niemiec René Rast, który wyprzedził Szwajcara Nico Müllera (Audi RS5 DTM). Rast był w Zolder najszybszy również w sobotę, jak i w obu wyścigach rozegranych w poprzedni weekend. Niemiec umocnił się dzięki temu na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej cyklu. Ma na koncie 304 punkty, a wciąż marzący o tytule Müller – 285. Kubica dziś wzbogacił się o 15 „oczek”, ale z 16 wciąż plasuje się na ostatniej, 16. pozycji.

Kolejne dwie rundy cyklu – zarazem kończące tegoroczne zmagania – odbędą się 7-8 listopada w niemieckim Hockenheim.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl