logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Du Xiaoyi / PAP/EPA

Apeluje, ale nie zmusza

Wtorek, 17 listopada 2020 (16:14)

Szef MKOl Thomas Bach zaapelował do sportowców, by ci zaszczepili się przeciw koronawirusowi przed igrzyskami w Tokio (jeśli szczepionka będzie dostępna), ale nie ma zamiaru nikogo do tego zmuszać.

Igrzyska w stolicy Japonii miały się odbyć latem tego roku, ale jak wiadomo, zostały przesunięte niemal dokładnie o 12 miesięcy z powodu pandemii. Taki krok niósł i niesie za sobą ogromne straty finansowe, niesie też wielkie wyzwania związane z zapewnieniem bezpieczeństwa, zarówno uczestnikom zmagań, jak i mieszkańcom Kraju Kwitnącej Wiśni. Między innymi o tych kwestiach debatują właśnie władze Japonii i organizatorzy igrzysk z Bachem, który pierwszy raz od decyzji o przełożeniu zawodów przybył do Tokio. Na miejscu ponowił swój apel do sportowców oraz kibiców z całego świata, by ci zaszczepili się przeciw koronawirusowi przed zawodami – o ile oczywiście taka szczepionka stanie się dostępna na rynku.

– Musimy i chcemy chronić japońskie społeczeństwo – podkreślił. To kwestia o tyle paląca, że MKOl musi walczyć o „odzyskanie” Japończyków. Ci do tematu igrzysk podchodzili niezwykle entuzjastycznie, ale w ostatnim czasie ich nastawianie do tej imprezy znacznie się zmieniło. Jak wynika z przeprowadzanych ankiet, większa część mieszkańców kraju chciałaby ponownego przesunięcia terminu zmagań lub nawet całkowitego ich odwołania. Jak wiadomo, ten pierwszy warunek nie wchodzi w grę, bo igrzyska albo odbędą się w dniach 23 lipca – 8 sierpnia 2021, albo nie odbędą się w ogóle.

MKOl nie ma jednak zamiaru nikogo stawiać pod ścianą i żądać od niego zaszczepienia się. Co za tym idzie, ruch ten nie stanie się warunkiem koniecznym do otrzymania zgody na start. – Jestem jednak pewien, że większość sportowców zastosuje się do tej rady, przecież chodzi także o ich zdrowie – powiedział Bach.

Temat ewentualnych obowiązkowych szczepień pojawił się kilka miesięcy temu, gdy część sportowców zapytała wprost Bacha, czy będą one absolutnie wymagane i co stanie się z tymi, którzy z jakichś powodów do podobnych zaleceń się nie zastosują, choćby z powodu obaw o skuteczność leku, czy jego wpływu na przygotowania i formę. Niemiec powiedział wówczas, że szczepienia byłyby formą ochrony całych społeczności, nie tylko danej osoby, a „sportowcy są tego winni sobie nawzajem”.

Jakiś czas temu mówiono również, że całe igrzyska mogą zależeć od wynalezienia skutecznej szczepionki. Bach i władze Japonii teraz przekonują, że byłaby ona oczywiście bardzo pomocna, ale nie jest już kategorycznie wymagana. Wszystkie strony liczą i wierzą, że przyszłoroczne zmagania dojdą do skutku, a do Tokio będą mogli przyjechać nie tylko sportowcy, ale i kibice z zagranicy – oczywiście po spełnieniu konkretnych warunków związanych z bezpieczeństwem. Prace nad szczegółami właśnie trwają.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl