logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: KIMIMASA MAYAMA/ PAP/EPA

W Tokio z kibicami. I to z zagranicy!

Środa, 2 grudnia 2020 (21:19)

Aktualizacja: 2 grudnia 2020 (21:19)

Na igrzyskach olimpijskich w Tokio będą mogli pojawić się kibice, i to nie tylko z Japonii, ale również z innych zakątków świata. W jakiej liczbie, okaże się na wiosnę.

To duży zwrot akcji i znakomita wiadomość dla sympatyków sportu. Jeszcze nie tak dawno, przy temacie igrzysk pojawiło się wiele znaków zapytania. Dotyczyły one samej imprezy, bo nie brakowało wątpliwości, czy w ogóle się ona odbędzie. Potem związane były z kibicami. Spekulowano, że kibiców w stolicy Japonii może w ogóle nie być, a jeśli, to tylko z samego Kraju Kwitnącej Wiśni. Potem zakładano, że być może fani ze świata otrzymają zielone światło i w ograniczonej liczbie do Tokio przylecą, ale pod warunkiem absolutnie koniecznym – zaszczepienia się przeciwko koronawirusowi.

Tymczasem dziś okazało się, że jest ogromna szansa, że zagraniczni kibice nie tylko będą mogli na żywo przyglądać się olimpijskim zmaganiom, ale przyjęcie szczepionki nie ma być wcale od nich wymagane! Oczywiście, będą musieli spełnić szereg innych warunków związanych z bezpieczeństwem, ale nie tak restrykcyjnych. – Kibice, którzy przedstawią przy wjeździe do kraju negatywny wynik testu na obecność koronawirusa zrobiony w ostatnich 48 godzinach oraz będą mieli w telefonie odpowiednią aplikację [umożliwiającą szybkie wykrycie zakażenia – przyp. red], zostaną wpuszczeni i nie będą musieli przebywać na dwutygodniowej kwarantannie – poinformował przewodniczący Komitetu Organizacyjnego Toshiro Muto. Na razie nie wiadomo, ilu kibiców będzie mogło przyglądać się na żywo rywalizacji i ilu kibiców będzie mogło przylecieć do Tokio. W tych kwestiach decyzje zapadną na wiosnę.

Do tej pory sprzedano 5,5 mln biletów na olimpijskie zmagania. 4,5 mln z nich nabyli Japończycy.

Negatywne testy na obecność koronawirusa będą też warunkiem koniecznym do dopuszczenia do rywalizacji sportowców. Kolejne badania będą oni przechodzili już na miejscu i to co cztery, pięć dni – bez względu na to, czy wykazują jakiekolwiek objawy choroby. Specjalne centrum medyczne, odpowiedzialne tylko za wykonywanie testów, ma powstać w wiosce olimpijskiej. Organizatorzy igrzysk zwrócili się też do narodowych komitetów, by te tak zaplanowały przylot i wylot sportowców, żeby w wiosce spędzali jak najmniej czasu. Plan jest taki – ktoś skończył olimpijskie starty, od razu opuszcza Tokio. Do tej pory zawodnicy po swej rywalizacji często dopingowali innych, w przyszłym roku takiej szansy mieć nie będą.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl