logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: VASSIL DONEV/ PAP/EPA

Wygrać szybko i bez strat

Czwartek, 13 września 2018 (11:44)

Najsłabsze, przynajmniej teoretycznie, w grupie D Portoryko będzie dziś rywalem polskich siatkarzy w drugim meczu odbywających się w Bułgarii i we Włoszech mistrzostw świata.

Wczoraj, na inaugurację zmagań, nasi pokonali Kubę 3:1 (25:18, 25:19, 21:25, 25:14). Było to zwycięstwo oczekiwane, raczej planowe, choć nieplanowana była strata seta. Kuba, najmłodsza drużyna mistrzostw, w której tylko trzech zawodników ma więcej niż 24 lata, potwierdziła, że serca i ambicji jej nie brakuje, że graczy ma zdolnych i utalentowanych, choć oczywiście nie na tyle, by mogli wywołać sensację w starciu z Biało-Czerwonymi. Nas przed środowym pojedynkiem najbardziej ciekawił skład, w jakim Polacy pojawią się na boisku. Trener Vital Heynen znany jest bowiem z tego, że lubi zaskakiwać i podejmować decyzje absolutnie nieprzewidywalne. Tym razem postawił jednak na doświadczenie, w podstawowej szóstce posyłając jedynie dwóch zawodników młodszego pokolenia – Jakuba Kochanowskiego i Artura Szalpuka. Ten ostatni okazał się najskuteczniejszym siatkarzem w polskich barwach. Zdobył 20 punktów, o trzy więcej od Bartosza Kurka i o sześć od Michała Kubiaka. Gdyby nie przegrany set, o spotkaniu w Pałacu Kultury i Sportu w Warnie można by napisać: bez historii. W trzech pozostałych partiach emocji za wiele bowiem nie było, nasi zdecydowanie przeważali, może z wyjątkiem początku czwartej odsłony, kiedy to zdawali się jeszcze nie otrząsnąć po poprzednim. Przy stanie 9:10 wreszcie się obudzili, zdobyli siedem punktów z rzędu i na tym emocje się skończyły.

– Przed meczem powiedziałem zawodnikom, że czekać ich będzie ciężka przeprawa, bo Kubańczycy, wbrew pozorom, mają ciekawy i mocny zespół. W siatkówce zdarza się często, że po gładkim wygraniu dwóch setów następuje pewne rozprężenie w trzecim. Gdybyśmy stracili punkt, byłbym zaniepokojony, ale przegrany set specjalnie mnie nie zmartwił. Mam nadzieję, że z Portoryko zagramy na podobnym poziomie – skomentował Heynen.

Dzisiejszy rywal Biało-Czerwonych uznawany jest powszechnie za outsidera w grupie D – co nie znaczy, że można go lekceważyć. Co prawda na inaugurację gładko przegrał z Iranem 0:3, co prawda nikt nawet nie wyobraża sobie, by mógł naszym urwać seta, ale Heynen przestrzega. – Wszyscy doskonale wiemy, co potrafi ich atakujący Maurice Torres, który w poprzednim sezonie grał w Zaksie Kędzierzyn-Koźle – podkreślił Belg, który swoim zwyczajem dziś z pewnością dokona solidnych zmian w składzie. Zapowiedział je zresztą, przyznając, że „nie wyklucza nawet pewnych eksperymentów”. Mecz w Warnie rozpocznie się po godzinie 16.00 i – miejmy nadzieję – zakończy szybko, po trzech krótkich i wygranych przez Biało-Czerwonych setach.

 

 

 

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl