logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Maciej Kulczyński/ PAP

Włochy i Serbia na drodze siatkarzy

Poniedziałek, 24 września 2018 (21:46)

Włochy i Serbia będą rywalami polskich siatkarzy w trzeciej fazie mistrzostw świata – a dokładnie w grupie J rozgrywanego od tej pory wyłącznie we Włoszech turnieju. W grupie I zagrają Brazylia, Rosja i Stany Zjednoczone, a po dwie najlepsze drużyny z każdej z grup awansują do półfinałów.

Polacy przepustkę do najlepszej szóstki turnieju wywalczyli w niedzielę, w ostatnim meczu drugiej rundy pokonując 3:0 Serbię. Z jednej strony był to wyborny występ naszych reprezentantów, którzy pokazali w nim siatkówkę na bardzo wysokim poziomie, pełną pasji i zaangażowania, ale z drugiej nie sposób było uciec od wrażenia, że tym razem nie natrafili na specjalnie wysoki opór ze strony rywali. Serbowie już dzień wcześniej zapewnili sobie awans i w niedzielę zagrali tak, by zmęczyć się jak najmniej. Biało-Czerwoni na tym skorzystali, o co oczywiście nie można mieć do nich pretensji. Oni mieli wyjść na boisko i wygrać, bo tylko w ten sposób mogli osiągnąć cel minimum, z jakim przyjechali na turniej – znaleźć się w jego czołowej szóstce. Wygrali, co nas na pewno ucieszyło, w tym pojedynku bez zażartej walki pokazując, że zapomnieli o problemach sprzed dwóch dni.

Nie da się bowiem ukryć, że po porażkach z Argentyną i Francją nastroje w naszej ekipie były minorowe, a świadomość, że Polakom pewna, zdawałoby się, szóstka może się wymknąć, musiała boleć. Na szczęście rozgoryczenie i frustrację przekuli w coś pozytywnego, czyli sportową złość i wielkie zaangażowanie, które pomogło im w niedzielę odetchnąć z ulgą.

To, co wydarzyło się do tej pory w Warnie, jest już jednak przeszłością. Nie można o niej zapomnieć, bo zwycięstwa dodają skrzydeł, a porażki uczą, ale od czwartku nasi będą tworzyć nową historię. Dziś poznali swych rywali w trzeciej fazie turnieju. Już w niedzielę wieczorem tzw. dobrze poinformowani, a także „wietrzący małe spiski” podejrzewali, że w poniedziałkowym losowaniu Włochów, współgospodarzy turnieju, na pewno krzywda nie spotka, czyli na pewno nie trafią na tych, na których najbardziej trafić by nie chcieli: Brazylię, Rosję i USA. I faktycznie, tak się stało, choć oczywiście nie było sensu doszukiwać się w tym wszystkim jakiegoś drugiego dna.

Przed losowaniem było wiadomo, że Polska nie znajdzie się w jednej grupie z USA – obie te drużyny wygrały bowiem rywalizację w swych grupach. Akurat nas to cieszyło, bo w ostatnich latach Biało-Czerwonym w rywalizacji z Amerykanami specjalnie dobrze nie szło. Do tego na tych mistrzostwach siatkarze zza oceanu prezentowali kapitalną formę, jako jedyni w ośmiu meczach odnosząc osiem zwycięstw. Los zadecydował, że rywalami podopiecznych Vitala Heynena w trzeciej fazie turnieju będą zatem Włosi i Serbowie, czyli – chyba nikt w naszej ekipie nie narzekał. Patrząc bowiem czysto teoretycznie, wydaje się, że wszystkie drużyny z grupy I są mocniejsze od najbliższych przeciwników Biało-Czerwonych, choć oczywiście między teorią a życiem istnieje niekiedy ogromna rozbieżność, o czym nasi siatkarze przekonali się choćby w dwóch pierwszych meczach drugiej fazy obecnych mistrzostw. A głównie w pierwszym, z Argentyną, którą mieli rozbić w proch, a sensacyjnie przegrali.

Mistrzostwa do tej pory toczyły się we Włoszech i w Bułgarii, od teraz będą rozgrywane wyłącznie w Italii, a konkretnie w Turynie. W środę zmierzą się ze sobą gospodarze turnieju i Serbowie, w czwartek siatkarze z Bałkanów staną naprzeciw Polaków, a w piątek Biało-Czerwoni spotkają się z Włochami. Do półfinałów awansują po dwa najlepsze zespoły z obu grup.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl