logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Maciej Kulczyński/ PAP

Trudne zadanie w półfinale

Sobota, 29 września 2018 (09:24)

Broniących tytułu Polaków w wieczornym półfinale mistrzostw świata czeka w Turynie pojedynek z Amerykanami. Ekipa z USA w ostatnich latach jest dla Biało-Czerwonych bardzo niewygodnym rywalem.

 

Polacy awans do „czwórki” imprezy organizowanej przez Włochy i Bułgarię zapewnili sobie wczoraj wieczorem, wygrywając z ekipą Italii pierwszego seta. Wówczas także stało się jasne, że awansują z pierwszego miejsca w tabeli w grupie J, co oznaczało sobotnią konfrontację z Amerykanami.

Ci tego samego dnia mierzyli się z Brazylijczykami, a stawką była już tylko kolejność na dwóch czołowych lokatach w grupie I. Trener drużyny z USA John Speraw dał odpocząć wszystkim swoim podstawowym graczom i wysłał na boisko rezerwowych, którzy ulegli Canarinhos 0:3. Do tego dnia jego podopieczni byli niepokonani w tej imprezie.

Podobny manewr zastosował w piątek Vital Heynen, który po wygraniu przez swój zespół inauguracyjnej odsłony zmienił niemal cały skład i dał szansę zawodnikom rzadziej wcześniej przebywającym na boisku. Jego podopieczni ostatecznie przegrali 2:3.

– Wspaniale było w ogóle wyjść na boisko w tak wspaniałej atmosferze, w meczu o taką stawkę. Myślę, że każdy z nas chciał wejść i grać. Naprawdę życzę każdemu, by poczuł coś takiego jak my dzisiaj, wychodzą na boisko i schodząc po pierwszym secie również. Przebieg niektórych meczów to konsekwencja systemu, w jakim się gra takie turnieje. Dla nas najważniejsze jest to, że jesteśmy w „czwórce”. Mało kto przewidywał to przed mistrzostwami, łącznie z nami. Chcemy walczyć dalej – powiedział po meczu z Włochami Paweł Zatorski (libero reprezentacji Polski).

W podobnym tonie wypowiadał się Bartosz Kwolek (przyjmujący reprezentacji Polski). – Jeszcze trochę jestem osłabiony chorobą i nie do końca jestem zadowolny z tego, jak się pokazałem. Te dwa pierwsze sety były fajne, dopóki starczyło sił tak naprawdę. Choroba jednak rozkłada strasznie. Nie ma się jednak co tym tłumaczyć, zagrałem średnio. Starałem się, jak mogłem, zagrozić rywalom zagrywką. W ostatnich latach nie za dobrze to wyglądało, jeśli chodzi o nasze mecze z Amerykanami, ale to było na innym etapie rozgrywek. Teraz to półfinał mistrzostw świata, walka o medale. Emocje są na pewno inne i na pewno inaczej to wszystko będzie wyglądało – stwierdził Kwolek.

Biało-Czerwoni zdwali sobie sprawę, że po wygranym pierwszym secie trener zmieni skład.

– Co się robi, by rozegrać takiego seta jak pierwsza partia meczu z Włochami? Nie wiem. Zagraliśmy po prostu dobrze, kończyliśmy wiele ważnych piłek i generalnie kontrolowaliśmy od początku do końca przebieg spotkania, i byliśmy skoncentrowani, a to wystarczyło do awansu. Zdawaliśmy sobie sprawę, że być może taka sytuacja zaistnieje, że po wygraniu seta dojdzie do zmian w składzie, by część najwięcej dotychczas grających zawodników mogła oszczędzić nieco energii. Przegraliśmy mecz, ale ci, którzy byli na boisku, walczyli i końcowy wynik tak naprawdę nie ma znaczenia. Najważniejsze, że jesteśmy w półfinale – powiedział Artur Szalpuk (przyjmujący reprezentacji Polski).

Statystyka pojedynków z reprezentacją Stanów Zjednoczonych z ostatnich lat nie przemawia na korzyść Biało-Czerwonych. W poprzednich MŚ to właśnie w meczu z tym rywalem doznali jedynej porażki w drodze po złoto. W latach 2014-2018 ich bilans w spotkaniach z tym rywalemi to dwie wygrane i siedem porażek. Oba zwycięstwa z tego okresu zanotowali trzy lata temu. Jedną z dotkliwszych porażek było zaś 0:3 w ćwierćfinału turnieju olimpijskiego w Rio de Janeiro. 

Półfinał w Turynie z udziałem tych drużyn rozpocznie się o godz. 21.15. Na godz. 17.00 zaplanowano konfrontację Brazylijczyków z Serbami.

RP, PAP

Aktualizacja 29 września 2018 (11:57)

NaszDziennik.pl