logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Z podniesioną głową

Czwartek, 4 lipca 2019 (22:17)

Choć polskie siatkarki nie spełniły swoich marzeń o awansie do najlepszej czwórki turnieju finałowego Ligi Narodów, za występ w tegorocznej edycji tego cyklu zasłużyły na duże brawa, co optymistycznie rokuje przed walką o olimpijskie kwalifikacje.

Turniej finałowy, czyli Final Six, odbywa się obecnie w chińskim Nankinie. W środę, w inauguracyjnym spotkaniu, Polki przegrały tam z Amerykankami 1:3 i dziś, w pojedynku z Brazylijkami, stanęły pod ścianą. Chcąc pozostać w grze o półfinał, nie mogły sobie pozwolić na porażkę, musiały zwyciężyć, najlepiej 3:0 lub 3:1. Łatwo powiedzieć, trudniej zrealizować, zwłaszcza gdy po przeciwnej stronie siatki staje jedna z czołowych drużyn globu. Polki próbują wrócić do elity po kilku latach chudych, pozbawionych sukcesów. Z coraz lepszym skutkiem, a obecny sezon pokazał, że znalazły się na właściwej drodze.

Faworytkami dzisiejszego starcia jednak nie były, mimo że rozpoczęły je znakomicie. W pierwszym secie szybko uzyskały sporą przewagę, prowadziły już 11:5 i choć rywalki wyrównały, w końcówce lepsze okazały się podopieczne Jacka Nawrockiego. W drugiej partii mogło być podobnie – mogło, bo do stanu 19:19 nasze reprezentantki radziły sobie więcej niż przyzwoicie. Niestety, tym razem w decydujących fragmentach to one się pogubiły i seta przegrały. Trzeci okazał się najciekawszym w całym spotkaniu. W końcówce Brazylijki wygrywały już 21:17, ale wtedy Polki rozpoczęły swój koncert. Na polu zagrywki kapitalną robotę wykonała Julia Nowicka, w ataku wszystkie próby kończyła niesamowita Malwina Smarzek i Biało-Czerwone stratę odrobiły i seta zagarnęły. Niestety, na tym, co dobre, się skończyło. W czwartej partii przewaga „Kanarkowych” nie podlegała dyskusji, tie-break rozpoczęły od pięciu kolejnych wygranych akcji. Takiej zaliczki nie zmarnowały, choć Polki się nie poddały i w pewnym momencie zmniejszyły stratę do dwóch punktów. Mecz padł jednak łupem Brazylijek, które w ten sposób zapewniły sobie awans do półfinału. Awansują doń również Amerykanki, a Polki z Nankinem muszą się pożegnać. – Próbowaliśmy wszystkiego, ale niestety się nie udało – przyznał Nawrocki.

Nie ma jednak co narzekać. Dla Biało-Czerwonych sama obecność w Final Six była sukcesem i okazją do zebrania doświadczeń, które mogą okazać się bezcenne w przyszłości. W tym sezonie absolutnie najważniejszą imprezą dla naszej reprezentacji będą bowiem olimpijskie kwalifikacje zaplanowane na sierpień. To wtedy Polki z Serbkami (faworytkami!), Portorykankami i Tajkami powalczą o paszporty do Tokio, a ich zdobycie jest marzeniem pierwszym i największym.

Polska – Brazylia 2:3 (25:22, 21:25, 25:22, 19:25, 10:15). Polska: Agnieszka Kąkolewska, Zuzanna Efimienko-Młotkowska, Joanna Wołosz, Magdalena Stysiak, Natalia Mędrzyk, Maria Stenzel (libero) oraz Martyna Grajber, Julia Nowicka.

 

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl