logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Jan Karwowski/ PAP

Pokonać Słowenię, cel na dziś

Piątek, 23 sierpnia 2019 (19:40)

Mam nadzieję, że to będzie turniej niezapomnianych emocji – powiedziała Agnieszka Kąkolewska, kapitan reprezentacji Polski, przed rozpoczęciem mistrzostw Europy siatkarek, których nasz kraj będzie jednym ze współgospodarzy. Podopieczne Jacka Nawrockiego zainaugurują je dzisiejszym meczem ze Słowenkami.

Mówiąc w skrócie – był taki czas, gdy męska reprezentacja działała i występowała w cieniu koleżanek po fachu, zdobywających w wielkim stylu mistrzostwa Europy. To wtedy narodziła się legenda „Złotek”, wśród wielu kibiców żywa do dziś. W 2009 roku Polki, w kontynentalnym championacie rozgrywanym m.in. w Łodzi, sięgnęły po brązowe medale i był to ich ostatni taki sukces. Potem nastąpiła posucha, Biało-Czerwone znalazły się na zakręcie, wpadły nawet w niemały dołek. Od pewnego czasu, na szczęście, jednak z niego wychodzą. W tym sezonie w bardzo ładnym stylu dotarły do turnieju finałowego Ligi Narodów, co było już rezultatem co najmniej godnym odnotowania. Potem o włos przegrały walkę o olimpijską kwalifikację (ale, podkreślmy, nie definitywnie), ulegając po pięknym boju niezwykle mocnej Serbii. Teraz spróbują sprawić niespodziankę na mistrzostwach Europy.

Polska, a dokładnie Łódź, będzie jednym z ich współgospodarzy. W tegorocznym turnieju wystąpi bowiem rekordowa liczba aż 24 narodowych drużyn, a zorganizują go cztery kraje – prócz Polski również Węgry (Budapeszt), Słowacja (Bratysława) i Turcja (Ankara), która gościć będzie fazę finałową.

W pierwszej fazie turnieju rywalkami Biało-Czerwonych będą Słowenki (dziś)), debiutujące w imprezie Portugalki (24.08), Ukrainki (26.08), Belgijki (28.08) i Włoszki (29.08). Najgroźniejsze powinny być dwie ostatnie ekipy, choć nikt nie lekceważy i dzisiejszych przeciwniczek. – Myślę, że na tym turnieju Słowenia może sprawić niejedną niespodziankę. To młody zespół, ciągle się rozwijający – przyznała Kąkolewska.

Polki jednak w siebie wierzą, a udana Liga Narodów wzmocniła ich pewność siebie. Po cichu naszym reprezentantkom marzy się medal, a wiedzą, że kluczem do niego może być udana pierwsza faza turnieju. Do drugiej, już rozgrywanej systemem pucharowym, awansują po cztery drużyny z każdej z grup. Ekipy z „polskiej” grupy B zmierzą się w niej z rywalkami z grupy D, a więc Słowacją, Rosją, Niemcami, Białorusią, Hiszpanią lub Szwajcarią, w myśl zasady: 1B – 4D, 2B – 3D itd. Wysokie miejsce w tabeli, czyli pierwsze lub drugie, najprawdopodobniej pozwoliłoby uniknąć potęg w 1/8 finału i ćwierćfinale, a to już znaczyłoby dużo. A poza tym Polki, plasując się wysoko, spotkania tych faz rozgrywałyby w Łodzi, przy własnej publiczności.

Nawrocki starał się nie pompować balonika, a raczej wręcz tonować nastroje. – Obawiałam się tego, że jesteśmy gospodarzami turnieju, i co za tym idzie rozdmuchanych nadziei. Zauważyłem jednak, że dziewczyny coraz lepiej radzą sobie z presją, a z tygodnia na tydzień rosła ich pewność siebie. To niezwykle ważne – powiedział.

Dzisiejszy mecz Polski ze Słowenią rozpocznie się o 20.30. – Myślę, że kibice mogą się spodziewać siatkówki na dobrym poziomie, bo są tutaj zespoły, które taką prezentują. Myślę, że my też pokażemy kawał dobrej gry – podkreśliła Kąkolewska.

 

 

 

 

 

 

Piotr Skrobisz

Aktualizacja 23 sierpnia 2019 (20:01)

NaszDziennik.pl