logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Czwórka bez Żyły

Środa, 7 lutego 2018 (21:04)

Polscy skoczkowie narciarscy znakomicie spisali się na dzisiejszej, porannej sesji treningowej na normalnym obiekcie w Pjongczangu, a trener Stefan Horngacher postanowił, iż w jutrzejszych kwalifikacjach do sobotniego konkursu nie wystąpi Piotr Żyła.

Igrzyska oficjalnie rozpoczną się w piątek, ale skoczkowie do rywalizacji przystąpią już wcześniej. Wcześniej, czyli jutro, podczas kwalifikacji do sobotnich zmagań na normalnym obiekcie. Dzisiejsze treningi miały być dla naszych okazją do zapoznania się z nim, a dla dwójki Maciej Kot – Piotr Żyła szansą na „załapanie się” do pierwszego olimpijskiego konkursu. Zgodnie z przepisami każdy z krajów będzie mógł w nim wystawić maksymalnie czterech zawodników, a do Korei Południowej wybrało się pięciu naszych orłów. Prócz wspomnianych – Kamil Stoch, Dawid Kubacki i Stefan Hula. Stoch był oczywiście pewny miejsca w kwalifikacjach, podobnie Kubacki i niespodziewanie Hula, który w obecnym sezonie osiągnął życiową formę. O ostatnie miejsce przyszło rywalizować Kotowi i Żyle, a dzisiejsze treningi miały Horngacherowi ułatwić podjęcie tej decyzji – jednej z trudniejszych w jego trenerskiej karierze, bo odstawianie podopiecznego zawsze wiąże się z bólem.

W treningach najsłabiej wypadł Żyła. Najsłabiej, nie znaczyło źle, bo skakał przyzwoicie, ale miejsca 17., 18. i 13. okazały się najsłabszymi spośród naszych reprezentantów. Kot w porannej sesji, składającej się z trzech prób, zajmował 8., 7. i 11. lokatę. Z grona Biało-Czerwonych najdalej fruwał ten, na którego najbardziej liczymy. Stoch, bo o nim oczywiście mowa, za każdym razem mieścił się w czołowej trójce, plasując się na 2. (106 m), 1. (108,5) i 3 (102). pozycji. Za pierwszym razem „Rakietę z Zębu” wyprzedził jedynie Kubacki (107), który był też trzeci w drugim treningu (101). W trzeciej serii minimalnie lepsi od Stocha (102) okazali się Niemiec Andreas Wellinger (110,5) oraz Hula (105). Jak widać, Polacy pokazali zatem dziś siłę, pokazali moc, pokazali, że z olimpijskim obiektem się zaprzyjaźnili, choć panowały na nim niełatwe warunki. Momentami wiatr rozgrywał bowiem karty, wpływając lekko na wyniki. – Warunki nie były do końca sprawiedliwe, ale to rzecz, na którą nie mamy wpływu. Ja skupiam się na sobie i na swoich skokach, to dla mnie najważniejsze – przyznał Stoch, bardzo zadowolony z całego dnia.

Nasi na olimpijskiej skoczni pojawili się tylko rano, popołudniową sesję opuścili. W rozegranych wówczas seriach najlepsi okazali się Austriak Michael Hayboeck (106,5), Norweg Robert Johansson (106,5) i Wellinger (104,5). Słabiej niż oczekiwano wypadł wicelider Pucharu Świata, Niemiec Richard Freitag, treningi w ogóle opuścił borykający się z problemami zdrowotnymi Norweg Daniel Andre Tande.

Jutrzejsze kwalifikacje rozpoczną się o 13.30. Po dzisiejszych skokach wiemy, że Polacy są silni, że do rywalizacji przystąpią w rolach faworytów, ale wiemy też, że rywale niczego im nie ułatwią. Gromada Norwegów, Wellinger, Freitag, Austriacy z pewnością marzą o tym samym co Biało-Czerwoni.

Piotr Skrobisz

Aktualizacja 5 marca 2018 (19:14)

NaszDziennik.pl