logo
logo

Zdjęcie: Tadeusz Mieczyński/ Licencja: CC BY-SA 3.0/ Wikipedia

Planica zdobyta!

Piątek, 23 marca 2018 (19:42)

W niedzielę zapewnił sobie Kryształową Kulę, a dziś raz jeszcze okazał się najlepszy, jakby na potwierdzenie tego, że najlepszy po prostu jest. Kamil Stoch wygrał konkurs Pucharu Świata w Planicy, odnosząc ósme indywidualne zwycięstwo w sezonie i 30. w karierze.

Stoch do dzisiejszego konkursu przystępował z nadzieją na… dobrą zabawę. Najlepszy skoczek świata nigdy bowiem nie ukrywał, że uwielbia fruwać na Letalnicy, że to obiekt, który sprawia mu ogromną frajdę, a pokonywanie niebotycznych granic jest uczuciem jedynym w swoim rodzaju. Tej radości zabrakło nieco podczas czwartkowych kwalifikacji, gdy warunki nie pozwoliły mu odlecieć tak daleko, jakby chciał i mógł. Tego dnia on, jak i wszyscy uczestnicy cyklu, przekonali się jednak, że na słoweńskim mamucie można fruwać niewiarygodnie daleko. I choć rekord Gregora Schlierenzauera (253,5 m) nie został ostatecznie uznany, bo podparł się przy lądowaniu, Austriak pokazał, że Letalnica pozwoli na bicie rekordów.

Dziś takowe nie padły. Nie padły, co nie oznaczało, że konkurs stał na rozczarowującym poziomie, bo tak nie było. Lotów pięknych i dalekich było bowiem mnóstwo, aby zwyciężyć, ba, by stanąć na podium, trzeba było fruwać jak na skrzydłach.

I fruwano, a najpiękniej i najdalej on. Dominator. Artysta. Zachwycił od razu, od pierwszej serii, gdy w dość trudnych warunkach, bo przy prawie zerowym wietrze, w ładnym stylu osiągnął aż 245 m. Objął prowadzenie, ale pewny swego być nie mógł, bo rywale też latali daleko i tracili do niego niewiele punktów. Choćby Norweg Robert Jonahsson, który wylądował dokładnie w tym samym miejscu co nasz reprezentant, czy jego rodak Johann Andre Forfang, który uzyskał zaledwie trzy metry mniej. To wszystko zapowiadało wielkie emocje przed serią finałową i ci, którzy ich oczekiwali, w najmniejszym stopniu się nie zawiedli. Kapitalny lot Austriaka Stefana Krafta na 234,5 m dał mu miejsce na najniższym stopniu podium, bo słabiej wypadł dzisiejszy jubilat, czyli Johansson. Poziom utrzymał Forfang, lądując tam, gdzie Kraft. Stoch, gdy siedział na belce, wiedział, że będzie musiał pofrunąć perfekcyjnie, by zwyciężyć. I pofrunął, niemal idealnie, uzyskał 234 m, co dało mu pierwsze miejsce, kolejne zwycięstwo, jakby na potwierdzenie tego, że Kryształowa Kula trafiła w ręce najgodniejsze z godnych.

Spośród pozostałych Polaków dobrze wypadł Dawid Kubacki, który po dwóch równych lotach uplasował się na dziewiątej pozycji. Stefan Hula tym razem zajął miejsce 22., a Jakub Wolny 30. Maciej Kot nie zdołał awansować do serii finałowej, okazał się najlepszym z przegranych.

Jutro w Planicy odbędzie się konkurs drużynowy, w niedzielę ostatni w sezonie indywidualny. Po dzisiejszym Stoch awansował na drugie miejsce w klasyfikacji turnieju Planica 7. Do lidera, Forfanga, traci 23,6 pkt. Kubacki jest siódmy, 51,1 pkt za Norwegiem.

Wyniki: 1. Kamil Stoch 455,9 pkt. (245+234), 2. Johann Andre Forfang (Norwegia) 452,2 (242+234,5), 3. Stefan Kraft (Austria) 443,0 (238+234,5), 4. Robert Johansson (Norwegia) 438,8 (245+227,5), 5. Anders Fannemel (Norwegia) 433,1 (230,5+233)... 9. Dawid Kubacki 416,8 (224,5+220), 22. Stefan Hula 208+220,5), 30. Jakub Wolny 347,0 (211,5+194,5).

 

 

Piotr Skrobisz

Aktualizacja 15 kwietnia 2018 (22:19)

NaszDziennik.pl