logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Grzegorz Momot/ PAP

Skoczkowie wracają

Piątek, 16 listopada 2018 (15:39)

Kamil Stoch i jego koledzy z reprezentacji Polski rozpoczną dziś walkę o Kryształową Kulę. Dziś bowiem, kwalifikacjami do niedzielnego konkursu indywidualnego w Wiśle, rozpocznie się kolejny sezon Pucharu Świata w skokach narciarskich.

33 konkursy, w tym 6 drużynowych – tak wygląda najnowszy pucharowy kalendarz. Najważniejsze z naszej perspektywy zawody odbędą się w weekend w Wiśle oraz 19 i 20 stycznia w Zakopanem. Te w rodzinnym mieście Adama Małysza, drugi rok z rzędu, będą mieć znaczenie szczególne, bo będą pierwsze. Inauguracyjne. Wyjątkowe. Ostatnie, tradycyjnie już, pod koniec marca rozegrane zostaną w słoweńskiej Planicy. Kilka miesięcy temu Kamil Stoch odebrał tam drugą w karierze Kryształową Kulę. Wywalczył ją w fantastycznym stylu, po sezonie jak z nut, w którym udało mu się wygrać niemal wszystko, co do wygrania było. A więc, w skrócie, sięgnął po olimpijskie złoto, wymarzony medal mistrzostw świata w lotach, jako drugi zwyciężył w turnieju Czterech Skoczni, triumfując po drodze w każdym z czterech konkursów. W klasyfikacji generalnej o 373 punkty wyprzedził Niemca Richarda Freitaga oraz o 458 Norwega Daniela-Andre Tandego. Czy skoczek z Zębu może taki sezon powtórzyć? Gdzie znajdzie teraz motywację, skoro ma już wszystko?

O to drugie martwić się nie musimy. Stoch od miesięcy przekonywał, że motywacji mu nie zabraknie, że dostrzega nowe cele, nowe wyzwania i rekordy, o które spróbuje powalczyć. Przed startem nowego rozdania czuje się dobrze, choć niczego nie deklaruje. – Ostatnie miesiące i praca, jaką wykonaliśmy latem i jesienią, były dla nas bardzo owocne. Swoją dyspozycję uważam za stabilną i dobrą, choć nie jest ona oczywiście jeszcze optymalna. Mam jednak nadzieję, że w najbliższym czasie zdołam osiągnąć ten najwyższy pułap i go utrzymam – powiedział.

Po poprzednim sezonie trener Stefan Horngacher zafundował podopiecznym… dwudniowe wakacje, od razu zaganiając ich do pracy. – Nie było powodu, by robić od razu po sezonie zimowym przerwę. Zawodnicy znajdowali się w wysokiej formie, zatem od razu wznowiliśmy zajęcia. Lato przebiegło pomyślnie, uważam, że jesteśmy gotowi do rywalizacji na najwyższym poziomie. Teraz chcielibyśmy tylko złapać odpowiedni rytm i udanie wejść w pierwsze konkursy – podkreślił austriacki szkoleniowiec. Z Biało-Czerwonymi pozostanie przez najbliższy sezon. Jeden – na pewno, choć całe narciarskie środowisko miało nadzieję, że uda się go skłonić do podpisania kontraktu do kolejnych igrzysk olimpijskich. Na razie Horngacher na taki krok się nie zdecydował, co jednak nie znaczy, że się nie zdecyduje. Przekonanie go będzie jednak niezwykle trudne i będzie zależeć od wielu czynników, z których osiągane wyniki będą jednymi z najważniejszych.

W roli lidera naszej kadry sezon zaczyna Stoch, ale w walce o najwyższe cele będą się liczyli i jego koledzy. Każdy z nich ma swoje ambicje i marzenia, solidnie, dodajmy, uzasadnione. Dawid Kubacki chciałby powalczyć o Kryształową Kulę i wcale nie wydaje się to nierealne. Stefan Hula chciałby znaleźć się wreszcie na podium i potwierdzić, że jego miejsce jest wśród najlepszych z najlepszych. Maciej Kot… Ech, gdyby udało mu się przekuć ambicje i oczekiwania wobec własnej osoby w coś rzeczywistego, byłby najgroźniejszym konkurentem Stocha. Jest jeszcze Piotr Żyła, też mający coś do pokazania i udowodnienia. Polacy są mocni, czują się mocni, są głodni sukcesów.

Sezon rozpoczną konkursy w Wiśle – jutrzejszy drużynowy (początek o 16.00) i niedzielny indywidualny (15.00). Ten drugi poprzedzą dzisiejsze kwalifikacje (18.00).

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl