logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: CHRISTIAN BRUNA/ PAP/EPA

Ryoyu poza konkurencją

Piątek, 4 stycznia 2019 (21:23)

Tylko Kamil Stoch z grona reprezentantów Polski miał dobry humor po dzisiejszym konkursie 67. Turnieju Czterech Skoczni. W Innsbrucku zajął piąte miejsce, a najlepszy okazał się oczywiście ten, na którego nie ma mocnych od początku sezonu – Japończyk Ryoyu Kobayashi.

Stoch miał świetny nastój, choć nie stanął na podium. Piąta lokata, a przede wszystkim dwa bardzo dobre skoki, szalenie go jednak ucieszyły, bo – bądźmy szczerzy – ta edycja turnieju nie układała się do tej pory po jego myśli. W Innsbrucku wreszcie jednak fruwał tak, jak do tego przyzwyczaił. Daleko, pewnie, spokojnie, na luzie. W drugiej serii miał co prawda małe problemy przy lądowaniu, jednak można go usprawiedliwić. Na tym obiekcie, lądując daleko, kłopoty napotyka się niemal zawsze. Trzykrotny mistrz olimpijski pewnie zakończyłby zmagania na podium, gdyby nie kontrowersyjna decyzja jury. Stoch, dość niespodziewanie, znalazł się bowiem w wąskim gronia zawodników, którym nakazano wyruszyć z wyższej belki. Stracił przez to sporo punktów, a podczas jego próby warunki były tak korzystne, że i z niższej bez większego wysiłku osiągnąłby bardzo imponującą odległość. Sam trochę ponarzekał na ten fakt, ale poza tym nie ukrywał radości.

– Oddałem dziś świetne skoki i zrobiłem duży krok naprzód, jeśli chodzi o stabilizację formy i poszukiwanie optymalnych środków pozwalających mi latać dalej. Potrzebowałem takiego dnia i takich skoków, bo od początku turnieju nie czułem się zbyt pewnie – przyznał Stoch.

Po dzisiejszym konkursie awansował na czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej turnieju i nadal ma szanse na trzecie. Strata doń jest co prawda widoczna, jednak nie takie rzeczy w skokach widzieliśmy. Jeśli pan Kamil trafi na swój dzień, w Bischofshofen będzie się mogło zdarzyć wszystko.

Szkoda tylko, że Stoch był jedynym Polakiem, który dziś mógł się uśmiechnąć. Swąją życiową szansę zaprzepaścił Dawid Kubacki, który skacząc daleko, mógł zostać wiceliderem turnieju. Skakał przeciętnie, przy tym trzeba mu oddać, że w drugiej serii natrafił na bardzo niekorzystne warunki.

Fatalny konkurs zanotował Piotr Żyła, z którym od pewnego czasu dzieje się coś złego. Do finałowej serii awansował jeszcze tylko Stefan Hula, ale jak tu się cieszyć z ostatniego, 30. miejsca?

A kto wygrał? Odpowiedź nikogo nie zdziwiła. Ryoyu Kobayashi ponownie nie dał rywalom szans. O ile w dwóch wcześniejszych konkursach turnieju zwyciężał o włos, o tyle dziś skakał w innej lidze, poza zasięgiem kogokolwiek. Wiele na to wskazuje, że w Bischofshofen odniesie czwarte zwycięstwo i wyrówna wyczyn Stocha i Niemca Svena Hannawalda, a jedynymi, którzy mogą mu w tym przeszkodzić, zdają się Austriak Stefan Kraft i Stoch właśnie.

Wyniki konkursu w Innsbrucku: 1. Ryoyu Kobayashi (Japonia) 267,0 pkt (136,5/131,0 m), 2. Stefan Kraft (Austria) 254,2 (129,5/130,5), 3. Andreas Stjernen (Norwegia) 242,7 (130,0/126,0), 4. Stephan Leyhe (Niemcy) 239,1 (129,0/127,5), 5. Kamil Stoch 234,1 (126,5/131,0)… 18. Dawid Kubacki 216,5 (130,0/116,0), 30. Stefan Hula 186,4 (120,0/112,0), 34. Jakub Wolny 99,4 (116,5), 42. Piotr Żyła 90,7 (113,5)

Klasyfikacja TCS (po 3 z 4 zawodów): 1. Ryoyu Kobayashi 815,9 pkt, 2. Markus Eisenbichler (Niemcy) 770,4, 3. Andreas Stjernen 766,2, 4. Kamil Stoch 750,9… 7. Dawid Kubacki 742,5.

Klasyfikacja generalna Pucharu Świata (po 10 zawodach): 1. Ryoyu Kobayashi 856 pkt, 2. Piotr Żyła 509, 3. Kamil Stoch 482... 11. Dawid Kubacki 272.

 

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl