logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Horngacher oficjalnie z Niemcami

Środa, 3 kwietnia 2019 (21:46)

Austriak Stefan Horngacher jest od dziś oficjalnie trenerem reprezentacji Niemiec w skokach narciarskich.

Oczywiście była to tylko formalność, bo o tym, że były już szkoleniowiec polskich skoczków przejmie ich najgroźniejszych rywali, było wiadomo już od dawna. Niektórzy uważają, że od… marca ubiegłego roku, kiedy to Austriak zdecydował się tylko o rok przedłużyć kontrakt na prowadzenie Biało-Czerwonych. Wtedy jeszcze fotel trenera reprezentacji naszych zachodnich sąsiadów był zajęty, ale wszystkie znaki wskazywały, że właśnie przez rok. Minął rok, a nawet niecały rok, bo już w styczniu potwierdziło się, że z pracy z Niemcami zrezygnuje ich wieloletni „szef” Werner Schuster. Media, zawodnicy, opinia publiczna, kibice za zachodnią granicą byli od tego momentu pewni, że od nowego sezonu stery w zespole przejmie Horngacher, a on rozpoczął dziwną grę. Przekładał daty ogłoszenia decyzji, zwodził, co spowodowało, że jego rozstanie z Polakami nie wyglądało tak, jak wyglądać powinno. Albo przynajmniej zostawiło pewien niesmak, bo choć Austriak długo powtarzał, że „nie wie, co zrobi”, zrobił to, czego wszyscy się spodziewali – zrezygnował z pracy z Kamilem Stochem, Dawidem Kubackim i ich kolegami.

Było jasne, że przejmie Niemców, ale oficjalnie stało się to dziś. Niemiecki Związek Narciarski potwierdził, że Horngacher został nowym trenerem tamtejszych skoczków, choć nie podał żadnych szczegółów. Nieoficjalnie wiadomo, że podpisał kontrakt na trzy lata, czyli do najbliższych igrzysk olimpijskich w Pekinie. Krótsza umowa byłaby niedorzecznością, a jest prawdopodobne, że trener pozostanie na stanowisku dużo, dużo dłużej – tym bardziej że o pracy w tym akurat miejscu od zawsze marzył. – Decyzję podjąłem, kierując się rozumem, a nie sercem. Muszę myśleć o swojej przyszłości i rodzinie – przyznał Austriak, gdy ogłosił zakończenie przygody z Biało-Czerwonymi. Prowadził ich przez trzy lata, doprowadzając do największych sukcesów w historii. Wiele z nich, szczególnie w zmaganiach drużynowych, zostało osiągniętych po raz pierwszy w dziejach.

Niemcy z osobą Horngachera wiążą ogromne nadzieje. Liczą, że razem z nim zdominują mistrzostwa świata w 2021 roku oraz igrzyska w Pekinie. To ma być kadencja pełna spektakularnych sukcesów, takie oczekiwania panują w Berlinie.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl