logo
logo

Zdjęcie: Christian Mesiano/ Licencja: CC BY-SA 2.0/ Flickr

Radwańska gra dalej. Debliści też

Czwartek, 18 stycznia 2018 (20:55)

Agnieszka Radwańska oraz wszyscy nasi startujący w Melbourne debliści wygrali dziś swe mecze w wielkoszlemowym Australian Open. Takich dni życzymy sobie jak najwięcej.

Dotychczasowe występy Radwańskiej w pierwszym w 2018 roku turnieju Wielkiego Szlema układają się w pewien scenariusz. Rozpoczyna je set fatalny, po którym nawet sympatycy jej talentu mogą stracić wiarę w sukces, potem następuje dramatyczny drugi, zwycięski, a kończy trzeci, wygrany już stosunkowo łatwo. Tak było na inaugurację, gdy Polka pokonała Czeszkę Kristynę Pliskovą, tak było dziś, gdy walczyła z Łesią Curenko. Niżej notowana Ukrainka w pierwszym secie niemal całkowicie zdominowała wydarzenia na korcie. Nawet nie dlatego, że zagrała jakoś kosmicznie dobrze – poprawnie na pewno, ale Radwańska wręcz fatalnie. Krakowiance nie udawało się niemal nic, a wręcz szokująca była liczba popełnianych przez nią niewymuszonych błędów. Często mecze kończyła z kilkoma na koncie, a dziś w samym tylko pierwszym zanotowała ich aż 17. Tak grając, nie mogła liczyć na sukces i oczywiście partię przegrała. W kolejnej się podniosła. Gdy prowadziła 4:1, wydawało się, że nic złego jej nie spotka, ale zadbała o emocje. Nagle stanęła, Curenko złapała wiatr w żagle i oto Ukrainka zapisała cztery wygrane gemy z rzędu. W tym momencie Agnieszka znalazła się nad przepaścią, ale kibice Radwańskiej pamiętają, że zwykle najlepiej spisywała się w sytuacjach podbramkowych, z nożem na gardle. To się potwierdziło i dziś. Losy drugiego seta odwróciła, a w trzecim szybko wypracowała sobie przewagę, którą utrzymała do końca. Ostatecznie wygrała 2:6, 7:5, 6:3, a po godzinie usłyszała kolejną dobrą (oby!) wiadomość. Oto bowiem mniej znana Su-Wei Hsieh z Tajwanu sprawiła sporą sensację, eliminując Hiszpankę Garbine Muguruzę 7:6 (7-1), 6:4 i to właśnie ona, a nie jedna z faworytek turnieju, stanie naprzeciw Polki w trzeciej rundzie.

W środę do tej fazy Australian Open awansowała Magda Linette, a dwóch Polek w trzeciej rundzie Wielkiego Szlema nie widywaliśmy do tej pory zbyt często. W ubiegłorocznym French Open sztuka ta udała się również krakowiance i poznaniance, a w Melbourne przed dziesięciu laty grały Radwańska i Marta Domachowska.

Czwartek w ogóle okazał się bardzo udanym dniem dla polskich tenisistów, bo swe mecze wygrali wszyscy. Prócz Radwańskiej na korcie pokazali się czterej debliści, wszyscy z zagranicznymi partnerami. Wspomniana Linette wraz z Zariną Dijas z Kazachstanu wygrały z reprezentantkami gospodarzy Naikthą Bains i Isabelle Wallace 6:3, 6:2 i pewnie awansowały do drugiej rundy zmagań. Podobnie jak Alicja Rosolska i Amerykanka Abigail Spears, które pokonały Francuzkę Alize Cornet i Brytyjkę Heather Watson 6:2, 5:7, 6:4.

Triumfowali też Marcin Matkowski i Pakistańczyk Aisam-Ul-Haq Qureshi, zwyciężając z Brazylijczykiem Marcelo Demolinerem i Treatem Hueyem z Filipin 7:6 (8-6), 6:4 oraz najwyżej rozstawieni Łukasz Kubot i Brazylijczyk Marcelo Melo, pokonując Włocha Paolo Lorenziego i Niemca Mischę Zvereva 6:2, 6:2. Kubot i Melo są uważani za jednych z głównych kandydatów do końcowego sukcesu, ubiegły sezon zakończyli jako para numer jeden na świecie, obecny rozpoczęli od wygranego turnieju w Sydney. Kubot już zresztą raz w Australian Open był najlepszy, przez czterema laty, wraz ze Szwedem Robertem Lindstedtem.

 

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl