logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: PHILLIP WRIGHT/ PAP/EPA

Radwańska w tarapatach

Wtorek, 21 sierpnia 2018 (20:57)

Agnieszka Radwańska odpadła już w pierwszej rundzie turnieju w New Haven (pula nagród 800 tys. dolarów), a to nie jedyna zła informacja związana z najlepszą polską tenisistką.

Radwańska do tej pory lubiła grać w tym mieście i w tej imprezie. Przed dwoma laty, w imponującym stylu, okazała się w niej najlepsza, przed rokiem dotarła do półfinału. Sympatycy jej talentu liczyli po cichu, że gdzie jak gdzie, ale właśnie tam się podniesie. Ostatnio, a właściwie od wielu miesięcy, mocno bowiem dołowała. Przegrywała, z poszczególnych turniejów odpadała szybko, przegrywając nawet z teoretycznie dużo od siebie notowanymi przeciwniczkami. Tydzień temu już w pierwszej rundzie pożegnała się z zawodami w Cincinnati. Uległa wówczas Karolínie Plíškovej, z którą wcześniej wygrała wszystkie siedem spotkań. Ale obecnie takiego rozstrzygnięcia można się było spodziewać, bo aktualnie Czeszka znajduje się w czołowej dziesiątce rankingu, a Polka pod koniec czwartej.

Dziś Agnieszka też grała w rundzie pierwszej, tyle że zmagań w New Haven. Też na jej drodze stanęła Czeszka, tyle że Petra Kvitová, z którą ma mocno niekorzystny bilans dotychczasowych spotkań. I niestety go nie poprawiła, bo przegrała 1:6, 6:7 (3-7). W pierwszym secie praktycznie nie podjęła walki, wygrywając zaledwie jednego gema. Sama potem przyznała, że rywalka urządziła jej wtedy prawdziwą „demolkę”. – Sama nie uważam, żebym zagrała jakoś specjalnie źle, ale cokolwiek bym nie zrobiła, Petra znajdowała na to odpowiedź, uderzając piłkę wręcz doskonale. Nie potrafiłam niczego z tym zrobić – powiedziała.

W drugiej partii Radwańska się podniosła. Wreszcie podjęła rękawicę, wreszcie sprawiła przeciwniczce problemy. Sporo problemów (prowadziła nawet 3:1), jednak nie tak dużo, by wyrównać stan rywalizacji. Seta, po tie-breaku, przegrała, podobnie jak cały mecz. – Byłam blisko, zabrakło mi kilku piłek, by seta wygrać. A w trzecim wszystko mogłoby się jeszcze zdarzyć – podkreśliła nasza tenisistka.

Kolejna porażka i kolejne niepowodzenie będzie miało dla niej spore konsekwencje. Obecnie Radwańska plasuje się na 39. pozycji w światowym rankingu i wiadomo, że jej nie obroni – wszak straci wiele punktów za ubiegłoroczny półfinał w New Haven. W najbliższym wydaniu notowania tenisistek znajdzie się w okolicach 50. miejsca, może nawet ciut za tą granicą. Polka nie będzie również rozstawiona w rozpoczynającym się lada chwila wielkoszlemowym US Open, a takiej sytuacji, w imprezach najwyższej rangi, sama może nawet nie pamiętać. Wszystko to może skutkować fatalnym losowaniem, bo będąc nierozstawioną, już na samym początku nasza zawodniczka ma szansę trafić na rywalkę z najwyższej półki – a nie ma co raczej liczyć, by z takimi, w aktualnej formie, sobie poradziła.

– Mam nadzieję, że w Nowym Jorku zagram co najmniej tak, jak w drugim secie dzisiejszego meczu – przyznała, na pocieszenie, Radwańska, która w US Open nigdy nie osiągała spektakularnych wyników – a raczej… najgorsze spośród wszystkich imprez Wielkiego Szlema.

 

 

 

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl