logo
logo

Zdjęcie: Kim Kyung-Hoon/ Reuters

Znamy trójkę finalistów

Czwartek, 24 stycznia 2019 (22:34)

Czeszka Patra Kvitova, Japonka Naomi Osaka oraz Rafael Nadal awansowali dziś do finałów wielkoszlemowego Australian Open. Hiszpan swego rywala pozna jutro.

Rozstawiona z ósemką Petra Kvitova grała dziś z rewelacją turnieju, Danielle Collins. Amerykanka, która wcześniej w Wielkim Szlemie nie wygrała meczu, przed trzema laty zakończyła studia dziennikarskie, a sukcesy świętowała jedynie w uczelnianych turniejach, w Melbourne zachwycała i zadziwiała. Wygrywała z bardziej utytułowanymi rywalkami, prezentując przy tym ładny dla oka tenis. W pierwszym secie dzisiejszego meczu niewiele się w tej materii zmieniło, bo razem z Czeszką fundowała kibicom widowisko, w którym było niemal wszystko, z piękną walką na czele. Minimalnie lepsza okazała się w nim jednak Kvitova, ale wszyscy spodziewali się, że wiele jeszcze może się zdarzyć. W drugiej odsłonie Collins nie miała jednak nic do powiedzenia, przewaga tenisistki z Czech była już ogromna i niepodlegająca dyskusji. Ostatecznie Kvitova zwyciężyła 7:6 (7-2), 6:0 i po pięciu latach znów zagra w wielkoszlemowym finale.

Petra wraca tym samym na szczyt, zasłużyła na to. Jej karierę przerwała bowiem brutalna napaść, jakiej doświadczyła w grudniu 2016 roku we własnym domu. Zastała w nim włamywacza, który zranił ją nożem, uszkadzając ścięgna i nerwy w lewej dłoni, tej, w której trzyma rakietę. Do rywalizacji wróciła pod koniec maja 2017 roku i krok po kroku starała się odzyskać poziom, jaki prezentowała wcześniej. – Awans do finału bardzo wiele dla mnie znaczy – powiedziała dziś.

W decydującym spotkaniu zmierzy się z Osaką. Japonka pokonała inną Czeszkę, Karolinę Pliskovą 6:2, 4:6, 6:4 i wywalczyła drugi w karierze awans do finału Wielkiego Szlema. Po raz pierwszy grała w nim w ubiegłorocznym US Open, sprawiając ogromną sensację, bo pokonała samą Amerykankę Serenę Williams. O jej czwartkowym sukcesie zadecydował dużo lepszy serwis (posłała 15 asów, przy tylko trzech Pliskovej) oraz bardzo duża liczba uderzeń wygrywających (aż 56, o 36 więcej od rywalki).

Pierwszym finalistą turnieju mężczyzn został dziś Nadal. Hiszpan rywalizował z rewelacją zmagań w Melbourne, Stefanosem Tsitsipasem. Grek wcześniej dokonywał w tym mieście rzeczy i sensacyjnych, i historycznych, wydawało się, że stać go dosłownie na wszystko, ale Nadal zatrzymał jego marsz, pokazując przy okazji, co znaczy być tenisistą absolutnie wielkim. 6:2, 6:4, 6:0, w ciągu zaledwie 106 minut. Ten wynik, ten czas mówi wiele na temat dzisiejszego pojedynku. Jednostronnego, z jednym bohaterem. Nadal w finale Australian Open znalazł się po raz piąty w karierze i jest to dlań tym bardziej cenne, iż jego forma przed tą imprezą stanowiła niewiadomą. Pod koniec października doznał urazu mięśni brzucha, w listopadzie przeszedł operację kostki, ze styczniowego turnieju w Brisbane wycofał się z powodu kłopotów z udem. Ale w Melbourne gra jak z nut, w żadnym z dotychczasowych meczów nie pozostawiając rywalom złudzeń. Kolejnego pozna jutro, po drugim półfinale, z którym zmierzą się Serb Novak Djokovic oraz Francuz Lucas Pouille.

 

 

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl