logo
logo

Zdjęcie: Lucy Nicholson/ Reuters

Djoković w finale

Piątek, 25 stycznia 2019 (22:19)

Nie było niespodzianki w drugim męskim półfinale wielkoszlemowego Australian Open. Serb Novak Djoković pokonał w nim Francuza Lucasa Pouille'a 6:0, 6:2, 6:2 i zagra o tytuł z Hiszpanem Rafaelem Nadalem.

Djoković to jedna z ikon współczesnego tenisa. Wielka gwiazda, która przezwyciężyła słabości, okres bolesnych porażek i problemów, wróciła na szczyt i znów gra o cele, o których większość rywali może tylko pomarzyć. Choćby taki Pouille, który w tegorocznych zmaganiach w Melbourne sprawiał niespodzianki, wygrywał z wyżej notowanymi przeciwnikami, pierwszy raz w karierze zameldował się w czwórce Wielkiego Szlema i oczywiście marzył po cichu o czymś więcej. Ale w dzisiejszym meczu naprzeciw niego stawał Djoković, prawdziwy mistrz, mający zamiar nie tylko pewnie zwyciężyć, ale i uczynić to jak najszybciej. Najszybciej, by stracić jak najmniej sił przed finałem, szczególnie że jego potencjalny rywal, Nadal, awansował doń już w czwartek i miał przez to jeden dzień wolnego więcej w zapasie.

Jak chciał, tak uczynił. Piątkowy półfinał przebiegł niczym ekspres. Od początku do końca był teatrem jednego aktora, dominującego i przeważającego w każdym elemencie. Dość powiedzieć, że pierwszego seta, do „zera”, Djoković rozstrzygnął na swoją korzyść w ciągu zaledwie 23 minut. Po kolejnej godzinie było już po sprawie, bo tylko tyle potrzebował Novak, by postawić kropkę nad i. – To z pewnością był jeden z najlepszych meczów, jaki rozegrałem na tym korcie. Wszystko wyszło dokładnie tak, jak sobie zaplanowałem – przyznał potem triumfator, któremu oczywiście pomogły nerwy i trema po stronie rywala, ale który na sukces jak najbardziej zasłużył i zapracował.

W niedzielę Serb po raz 24. zagra w finale Wielkiego Szlema. Po raz siódmy w Melbourne. Do tej pory, gdy już awansował do decydującego boju w Australian Open, za każdym razem go wygrywał. Tak było w 2008 r. oraz w latach 2011-2013 i 2015-2016. Rekord liczby zwycięstw dzieli z Australijczykiem Royem Emersonem i Szwajcarem Rogerem Federerem. Przed rokiem odpadł w 1/8 finału.

Z Nadalem zmierzy się po raz 53 i co ciekawe, dopiero po raz drugi w Melbourne. Ich poprzednie spotkanie przeszło jednak do legendy. Siedem lat temu w decydującym meczu, po porywającym, niewiarygodnym spektaklu, trwającym pięć godzin i 53 minuty, Djoković wygrał 5:7, 6:4, 6:2, 6:7 (5-7), 7:5. – To był mecz, jaki zdarza się raz w życiu – przyznał Serb.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl