logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: ALESSANDRO CRINARI / PAP/EPA

Iga walczyła, ale przegrała

Niedziela, 14 kwietnia 2019 (21:56)

Iga Świątek przegrała ze Słowenką Poloną Hercog 3:6, 6:3, 3:6 w finale turnieju WTA na kortach ziemnych w Lugano (pula nagród 250 tys. dolarów), ale i tak osiągnęła w nim życiowy sukces – dzięki któremu awansuje do czołowej setki rankingu tenisistek.

Impreza w Lugano była pierwszą z cyklu WTA, w której młoda warszawianka zagrała bez konieczności wcześniejszego przechodzenia kwalifikacji. Pierwszą, w której pokonała rywalkę znajdującą się w czołowej pięćdziesiątce rankingu. Pierwszą wreszcie, w której awansowała do finału. Aż chciałoby się, by okazała się pierwszą wygraną, ale na to Iga będzie musiała jeszcze trochę poczekać.

Dzisiejszy finał z Hercog był spektaklem pełnym zwrotów akcji, dramatycznym i nerwowym. Lepiej zaczęła go Słowenka, a po naszej reprezentantce było widać nerwy, przekładające się na liczbę błędów i zagrań, których w normalnych okolicznościach pewnie by uniknęła. Przy stanie 2:3 mecz został przerwany z powodu upadów deszczu. Zawodniczki wróciły na kort dopiero po około 80 minutach, a przymusowa przerwa lepiej podziałała na Hercog. Świątek potrzebowała czasu, by wejść na właściwy poziom. Pierwszy set padł w tych okolicznościach łupem przeciwniczki, lecz warszawianka nie zamierzała się poddawać.

Z każdą upływającą minutą grała coraz lepiej. Przede wszystkim pewniej, z większym luzem, swobodą. Od stanu 3:3 w drugim secie, wygrała trzy kolejne gemy, wyrównując stan rywalizacji. Gdy w trzecim przechyliła na swoją korzyść dwa następne gemy i objęła prowadzenie 2:0, wydawało się, że może odnieść pierwsze w karierze turniejowe zwycięstwo. Tak naprawdę miała ja na wyciągnięcie ręki – gdyby tylko do końca seta i do końca meczu grała tak, jak w końcówce drugiej i na początku trzeciej odsłony. To był bowiem w jej wydaniu znakomity okres. Niestety, być może świadomość szansy, jaka się przed nią otworzyła, Igę nieco sparaliżowała. Nagle bowiem obraz gry całkowicie się zmienił, tym razem na korzyść Słowenki. Hercog wygrała cztery gemy z rzędu, w końcówce wykazała się większym doświadczeniem i umiejętnościami i to ona podniosła do góry ręce w geście triumfu. Dzisiejsza wygrana była jej pierwszą od niemal siedmiu lat. Świątek na swój debiutancki tytuł będzie musiała poczekać, jednak świetny występ w Lugano pozwoli jej awansować, i to wyraźnie, do czołowej setki światowego rankingu.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl