logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: FACUNDO ARRIZABALAGA/ PAP/EPA

Hurkacz gra dalej!

Czwartek, 4 lipca 2019 (09:59)

Wielki mecz Huberta Hurkacza. Polski tenisista wygrał wczoraj z Argentyńczykiem Leonardo Mayerem 6:7 (4-7), 6:1, 7:6 (9-7), 6:3 i awansował do trzeciej rundy wielkoszlemowego Wimbledonu.

Środowy pojedynek nie miał faworyta, choć to Polak znajduje się obecnie minimalnie wyżej w światowym rankingu. Wcześniej obaj panowie mieli okazję spotkać się na korcie tylko raz, przed trzema laty w meczu 1. rundy Grupy Światowej Pucharu Davisa. Argentyńczyk pokonał wówczas naszego rodaka w trzech setach. Od pierwszych piłek środowego starcia na korcie trwała mocna, ostra i zdecydowana walka. Silny fizycznie Mayer uderzał piłkę niezwykle mocno, ale Hurkacz nie pozostawał mu dłużny. Kibice oglądający ten spektakl nie mieli prawa się nudzić, szczególnie że jego aktorzy fundowali wiele długich, ciekawych wymian. O losach pierwszego seta musiał zadecydować tie-break. Wyglądał jak cała partia, przepełniony wymianami i ofensywnymi akcjami. Minimalnie lepszy okazał się w nim tenisista z Ameryki Południowej.

Druga partia zaskoczyła chyba wszystkich obserwatorów. Hurkacz dominował w niej bowiem od początku do końca, grając kapitalnie. W całej tej odsłonie Polak oddał rywalowi zaledwie jednego gema, co tylko pokazywało, w jaki sposób ona przebiegała. Mayer się jednak nie poddał, szybko udowadniając, że słaby set był chwilowym wypadkiem przy pracy. Od trzeciego na korcie znów trwała walka gem za gem. Tenisiści wygrywali swoje serwisy i wydawało się, że nic się w tej materii nie zmieni, aż do stanu 6:5 dla Argentyńczyka. Hurkacz przegrał wówczas trzy akcje i przy stanie 0:40 znajdował się pod ścianą. Ale właśnie wtedy, pod niesamowitą presją, pokazał swój najlepszy tenis. Obronił trzy piłki setowe, za chwilę wyrównał stan meczu, doprowadzając do tie-breaka. W nim Mayer prowadził 4:1, potem 6:3, ale kapitalnie dysponowany Polak i tę stratę fantastycznie odrobił, ostatecznie zwyciężając całego seta.

W czwartym – jak się okazało ostatnim – przeważał od początku. Grał jak uskrzydlony, na fali, pewnie, efektownie. Awansując do trzeciej rundy, odniósł życiowy sukces, pokazując jednocześnie, że liczyć z nim muszą się największe sławy tenisa.

 

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl