logo
logo

Zdjęcie: Brian Bucknor/ Domena publiczna

Życiowy sukces Magdy

Niedziela, 25 sierpnia 2019 (14:27)

Polski tenis przeżywa swe fantastyczne chwile. Magda Linette odniosła życiowy sukces, pokonując Włoszkę Camilę Giorgi 5:7, 7:5, 6:4 w finale turnieju WTA w nowojorskim Bronksie.

- Od dawna czułam, że powinnam wygrywać tego typu imprezy, ale czegoś mi brakowało – przyznała poznanianka po najważniejszym meczu w dotychczasowej karierze. Jej sukces był tym większy, iż aby zagrać w Nowym Jorku, musiała przejść przez trzystopniowe eliminacje. Sztuki tej dokonała, choć musiała zmierzyć się ze sporymi wyzwaniami. Dla przykładu, w decydującym pojedynku pokonała Rosjankę Annę Blinkową po przeszło 2,5-godzinnym maratonie.

W turnieju głównym zagrała jednak tak, jakby nie miała w „nogach” wcześniejszych spotkań. Od pierwszej rundy radziła sobie pewnie, grając bardzo dobrze i z wielkim poświęceniem. W pewnym momencie sama powiedziała, że stanęła przed życiową szansą i musi zrobić wszystko, by ją wykorzystać. W imponującym stylu dotarła do finału, a w nim napotkała Giorgi.

W pierwszym secie obie tenisistki zagrały ostro i agresywnie. Widać było, że bardzo zależy im na triumfie, ale akcji znakomitych, takich, po których kibice bili brawo, było równie dużo, co błędów. Przy stanie 5:5 Polce przytrafił się moment słabości, bezlitośnie wykorzystany przez Włoszkę.

Nie zdeprymowały to na szczęście poznanianki, która drugą partię zaczęła w doskonałym stylu. Objęła prowadzenie 3:0, potem 4:1 i kiedy wydawało się, że ma wszystko pod kontrolą, nagle straciła gdzieś rozmach. Giorgi to zauważyła i wykorzystała, doprowadzając do remisu. To mogło zdeprymować Linette, jednak w tych trudnych chwilach sobie poradziła.

W trzecim, decydującym secie, Polka przegrywała już 1:3 i 2:4. Znajdowała się wówczas w ciężkim położeniu, jednak właśnie wtedy wyzwoliła z siebie pokłady dodatkowych sił. Nagle zaczęła grać kapitalnie, co tak zaskoczyło Włoszkę, iż ta nie potrafiła zupełnie znaleźć sposobu na doskonale dysponowaną poznaniankę. Ostatecznie po dwóch godzinach i 34 minutach walki Linette postawiła kropkę nad i, wygrała mecz, wygrała cały turniej, odnosząc życiowy sukces. Wcześniej jej najlepszym osiągnięciem był finał w Tokio w 2015 roku.

Polka pozostała teraz w Nowym Jorku, gdzie jutro rozpocznie się wielkoszlemowy US Open. Na szczęście będzie mogła nieco odpocząć, bo swój pierwszy mecz rozegra we wtorek, a jej przeciwniczką będzie niżej notowana Australijka Astra Sharma. Dodajmy jeszcze, że po swym pięknym zwycięstwie Linette awansowała z 80. na 53. lokatę w światowym rankingu tenisistek.

 

 

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl