logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: fot. Ian Langsdon/ PAP/EPA

Tym razem bez wygranej

Niedziela, 13 czerwca 2021 (18:20)

Aktualizacja: Niedziela, 13 czerwca 2021 (19:29)

Wiemy, co poprawić, i następnym razem na pewno zagramy lepiej – przyznała Iga Świątek po przegranym finale debla wielkoszlemowego French Open. Polska tenisistka w parze z Amerykanką Bethanie Mattek-Sands uległa w nim Czeszkom Barborze Krejcikovej i Katerinie Siniakovej 4:6, 2:6.

Przed rokiem Iga odniosła w Paryżu największy sukces nie tylko w karierze swojej, lecz także w historii polskiego tenisa, wygrywając French Open w singlu. Teraz marzyła o obronie tytułu, jednak odpadła w ćwierćfinale. Do finału dotarła, tyle że w deblu, razem z Mattek-Sands, rozgrywając kilka znakomitych spotkań. Tworzy z Amerykanką bardzo ciekawy team będący połączeniem młodzieńczej fantazji z ogromnym doświadczeniem. Mattek-Sands ma na koncie pięć wielkoszlemowych tytułów w deblu i cztery w mikście, ale mimo to faworytkami dzisiejszego finału były Czeszki, uważane nie bez podstaw za jeden z najlepszych debli świata. W 2018 roku triumfowały już w Paryżu, jak również w Wimbledonie, a teraz chciały dołożyć kolejny sukces.

Krejcikova miała do tego szczególną motywację. Wczoraj na kortach im. Rolanda Garrosa okazała się bowiem najlepsza w singlu. Poprzednią tenisistką, która wywalczyła dublet w tym turnieju, jest Francuzka Mary Pierce, ale od jej wyczynu minęło bardzo dużo czasu, bo miał miejsce w 2000 roku. W Wielkim Szlemie ostatnia była Amerykanka Serena Williams, której udało się to w Wimbledonie w 2016 roku.

Dzisiejszy mecz był 13. rozegranym przez Czeszkę w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Miała prawo czuć zmęczenie, jednak nie dała tego po sobie poznać. Od początku do końca grała świetnie, a że podobnie spisywała się i Siniakova, mecz potoczył się tak, jak wielu oczekiwało – niekorzystnie dla Igi. Polka i Amerykanka walczyły, starały się, jednak różnica umiejętności i forma były po stronie rywalek. Z naprawdę świetnej strony pokazały się tylko w końcówce pierwszego seta, gdy od stanu 1:5 zdobyły trzy kolejne gemy i wydawało się, że mogą odwrócić losy rywalizacji. Nie odwróciły, Czeszki im na to nie pozwoliły. Drugi set miał wyrównany przebieg do wyniku 2:2, potem przewaga rywalek tylko rosła i rosła. Iga się myliła, co wywoływało u niej złość – i do niespodzianki nie doszło.

– Ogólnie jestem z siebie zadowolona. Gdyby ktoś mi powiedział, że dotrę w deblu do finału, to taki wynik brałabym w ciemno. Przeciwniczki okazały się bardzo solidne i rzadziej się myliły. Wiemy, co poprawić, i jeśli kiedyś nadarzy się okazja do rewanżu, zagramy z nimi na pewno lepiej. Dziś Barbora kilka razy zmieniła rytm, grała bardzo miękko, co było wyzwaniem ze względu na wiatr. Katerina z kolei odbierała każdą piłkę, którą kierowałyśmy w jej stronę, co było niesamowite. Ale następnym razem będziemy na to gotowe – przyznała Świątek.

Jedynym polskim tenisistą, który może się pochwalić dwoma tytułami wielkoszlemowymi, pozostał zatem Łukasz Kubot. Deblista. Świątek jest jedyną, która wywalczyła go w deblu.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl