logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: ALESSANDRO DI MARCO/ PAP/EPA

Bez niespodzianki

Niedziela, 14 listopada 2021 (19:54)

Niestety, tym razem się nie udało. Hubert Hurkacz przegrał z Rosjaninem Daniiłem Miedwiediewem 7:6 (7-5), 3:6, 4:6 w pierwszym meczu kończącego tenisowy sezon turnieju ATP Finals w Turynie.

Był to trzeci pojedynek między tymi zawodnikami. Bilans dotychczasowych był remisowy. W lipcu, w starciu numer jeden, Polak sensacyjnie pokonał Rosjanina w pięciu setach w 1/8 finału Wimbledonu, a ten zrewanżował się w sierpniu w ćwierćfinale turnieju ATP w Toronto. Dziś w Turynie za faworyta uchodził Miedwiediew. To wicelider rankingu, a przy okazji zwycięzca turnieju mistrzów z ubiegłego roku. Hurkacz nigdy wcześniej w imprezie tej rangi nie grał. Przed nim wystąpił w niej tylko jeden Polak, Wojciech Fibak. Lata temu… W 1976 roku w Houston dotarł do finału, w którym przegrał pięciosetowy thriller z Hiszpanem Manuelem Orantesem.

Niedzielne starcie od początku miało niezwykle wyrównany przebieg. W inauguracyjnym secie obaj tenisiści perfekcyjnie korzystali ze swych najmocniejszych stron, szczególnie serwisu. A czynili to tak skutecznie, iż nie doszło do ani jednego przełamania – co oczywiście nie znaczy, iż na korcie nie działo się wiele ciekawego. Działo, a niektóre długie wymiany zasługiwały na owacje. O losach partii musiał rozstrzygnąć tie-break i Hurkacz od początku postawił w nim na atak. Objął prowadzenie 5:2 i choć rywal większość strat obrobił (6:5) – ostatnie słowo należało do wrocławianina.

W drugim secie Miedwiediew pokazał jednak klasę. Szybko przełamał naszego rodaka, odskoczył na 3:0 i tak zdobytej zaliczki już nie zaprzepaścił. Wygrał pewnie, spokojnie, niezagrożony. Na początku trzeciej partii Hurkacz też stracił swoje podanie, a jak się później okazało, ten fakt zadecydował o losach całego meczu. Później bowiem obaj panowie pilnowali już skutecznie swego serwisu, co oznaczało, że z kortu w roli zwycięzcy zszedł Rosjanin. To jednak żadna ujma dla wrocławianina. Wicelider rankingu od dłuższego czasu znajduje się bowiem w kapitalnej formie, wygrał 23 ze swoich ostatnich meczów. W 19 nie stracił seta. Hurkacz poprzeczkę postawił mu wysoko, acz nie na tyle, by sprawić niespodziankę.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl