logo
logo
zdjęcie

Dr Tomasz M. Korczyński

Walka o życie trwa

Niedziela, 19 października 2014 (21:40)

Mary Wagner zakończyła właśnie swoją dwutygodniową podróż po Polsce. Odwiedziła wiele miast i, co jeszcze ważniejsze, dała świadectwo Prawdzie przed tysiącami Polaków. Cieszę się, że mogłem się z nią spotkać i zamienić z nią kilka słów. Mary Wagner do Polski wróci, co zapowiedziała, ale bitwa o życie dzieci nienarodzonych i chorych trwa nadal. Na pewno obecność kanadyjskiej aktywistki katolickiej wzmocni ruchy pro-life, a także podbuduje świadomość i wolę tworzenia w Polsce cywilizacji życia. To, co mnie ujęło w tej delikatnej i drobnej kobiecie, i nie tylko mnie, to jej skromność, pokora, wyciszenie, ale jednocześnie radosna moc walki o bezbronnych jaką czerpie z relacji z Chrystusem.

Tragiczne wydarzenia w mokotowskim Szpitalu im. Świętej Rodziny pokazują nam jasno, że trzeba być dziś solidarnym z dziećmi zagrożonymi aborcją. Widzimy też, że każdy, kto stanie odważnie wobec lobby aborcyjnego, musi się liczyć ze zniszczeniem i wyeliminowaniem z przestrzeni publicznej. Walka o życie małego pacjenta prof. Bogdana Chazana, pełna determinacji i ofiary walka o jego życie, a potem o godną śmierć jako człowieka, a nie podczłowieka, o którym dowiedziała się cała Polska miała głęboki sens. Poniższy przykład z Wielkiej Brytanii wskazuje jak bardzo.

Kiedy 26-letnia Katyia Rowe dowiedziała się, że jej dziecko ma poważne uszkodzenia mózgu i po narodzinach błyskawicznie umrze, postanowiła pozbyć się synka i dokonać jego aborcji. Lekarze bardzo skrupulatnie badali dziecko w jej łonie. Wad nie dało się wykluczyć, więc personel medyczny zasugerował wprost, aby dziecko zabić. Jego rodzice się zgodzili. Jednak w czasie precyzyjnego badania USG Katyia zobaczyła nagle, że jej syn się uśmiecha i wesoło porusza ciałkiem. Wówczas podjęła błyskawiczną decyzję i zrezygnowała z zabicia dziecka. „Skoro on się tak uśmiecha, bawi i może odczuwać radość, zasługuje na życie, obojętne jak byłoby ono krótkie”, powiedziała jego matka.

Chociaż jej syn po urodzeniu rzeczywiście żył dziewięć godzin, dla matki był to ważny czas i jak powiedziała brytyjskiej gazecie „Daily Mail” gdyby mogła, podjęłaby jeszcze raz taką samą decyzję. Matka, dopowiem, podjęła właściwą decyzję, ponieważ to nie było „tylko” dziewięć godzin, ale „aż” dziewięć godzin jej synka na świecie.

Wspomniany przypadek kobiety wyjaśnia, dlaczego kliniki aborcyjne niechętnie albo w ogóle nie przeprowadzają badań ultrasonograficznych przed morderstwem dziecka. Matki, które widziałyby swoje dzieci przed dokonaniem aborcji wykazywałby na pewno mniejszą determinację w ich zabiciu. W krajach Zachodu, gdzie krwawy proceder aborcji szerzy spustoszenie wśród dzieci nienarodzonych, dla kobiet lub dziewczyn, które zaszły w niechcianą ciążę jedyną alternatywą jaką się im przedstawia, jest zazwyczaj natychmiastowy „zabieg” aborcji.

Nie daje się im nawet szansy na przemyślenie decyzji. Presja środowiskowa, zagubienie, burza hormonów, osamotnienie, ostracyzm są w tym przypadku zjawiskami silnie wpływającymi na akt dzieciobójstwa. Te zbrodnie, których dopuszczają się konkretni ludzie, rodzice zabijanego dziecka oraz ludzie w białych kitlach omyłkowo nazywani lekarzami i pielęgniarkami można by było powstrzymać, ale w wyniku sprzyjających okoliczności bezwzględnie wykorzystywanych przez siły zła – kobieta w ciąży jest często bezbronną i opuszczoną ofiarą.

Mary Wagner była właśnie tą osobą, która przybywała do takich kobiet z informacją i przesłaniem, że nie muszą zabijać swojego dziecka i że im pomoże. Cywilizacja śmierci dlatego próbowała ją  zniszczyć. Nie udało się.

Dr Tomasz M. Korczyński

Publicysta „Naszego Dziennika”

NaszDziennik.pl