logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Kasia Jot/CC/Flickr/ Inne

Na Białorusi zakończyły się wybory

Niedziela, 23 września 2012 (22:44)

Aktualizacja: Środa, 14 listopada 2012 (12:31)

Na Białorusi zakończyło się głosowanie, które wyłoni 110 deputowanych Izby Reprezentantów - izby niższej parlamentu. Pięć białoruskich ugrupowań opozycyjnych wydało wspólne oświadczenie, w którym zapowiadają, iż ze względu na zaobserwowane nieprawidłowości nie uznają one wyników wyborów.

Centralna Komisja Wyborcza (CKW) poinformowała, że zaczęła otrzymywać skargi o nieprawidłowościach. Najwięcej zgłoszeń dotyczyło usuwania obserwatorów z lokali wyborczych, a także naruszania procedury wydawania kart do głosowania. Komisja podała także, iż do godz. 18:00 (czasu białoruskiego) frekwencja wynosiła 65,9 proc.

Wspólne oświadczenie pięciu partii opozycyjnych głosi, że nie uznają one wyników kończących się wyborów parlamentarnych ze względu na liczne ingerencje władz w proces wyborczy oraz brak przejrzystości procedury liczenia głosów. Jak podaje Biełsat, oświadczenie podpisali przedstawiciele Białoruskiego Frontu Narodowego, partii Sprawiedliwy świat, Białoruskiej Partii Socjaldemokratycznej „Hramada”, ruchu „O wolność” oraz kampanii obywatelskiej „Mów prawdę”.

Ponadto przedstawiciele opozycji podkreślili także liczne przypadki masowych nacisków na wyborców, do których dochodziło podczas przedterminowego głosowania trwającego pięć dni.

Opozycja wyjaśnia, iż osoby te były zmuszane do przedterminowego głosowania całymi uczelniami i fabrykami pod groźbą nieprzedłużenia umowy o pracę lub relegowaniem z uczelni.

Biełsat podaje, iż zaobserwowano też kilkadziesiąt wypadków cenzury — media państwowe odmówiły emisji już nagranych materiałów wyborczych kandydatów opozycyjnych. Ponadto wyjaśniono, iż dochodziło do zatrzymań i aresztowań uczestników pikiet przedwyborczych, które odbywały się w dozwolonych przez prawo miejscach.

Początkowo opozycja miała około 130 kandydatów. Jednak 15 września br. swoich przedstawicieli wycofały dwie największe partie opozycyjne: Partia Białoruski Front Narodowy (BNF) i Zjednoczona Partia Obywatelska. Aleś Janukiewicz, szef BNF, podkreślił w rozmowie z Biełsatem, że wycofanie kandydatów pozwoli partii zachować czyste sumienie. - Nasza pozycja będzie bardziej zrozumiała i łatwiejsza do przekazania ludziom – wyjaśnił.

Opozycja swoją decyzję tłumaczyła także niewłączeniem ich przedstawicieli do komisji wyborczych oraz tym, że na Białorusi wciąż są więźniowie polityczni. Z grona opozycji kandydowali reprezentanci lewicowej partii Sprawiedliwy świat, kampanii „Mów prawdę!” i Białoruskiej Partii Socjaldemokratycznej ("Hramada"). - Nikt nie myśli, że jutro nasi kandydaci wejdą do parlamentu. Jednak my uczestniczymy w tej kampanii, by przeciągnąć na swoją stronę obywateli Białorusi. Musimy zdobyć poparcie większości wyborców podczas wyborów prezydenckich w 2015 r. – podkreślił w Biełsacie lider kampanii „Mów prawdę”, która nie przystąpiła do bojkotu.

Wybory obserwuje 30 tys. obserwatorów z Białorusi oraz około 700 międzynarodowych, w tym z ramienia Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE). - Przekażcie swoim polskim obserwatorom, żeby nauczyli się u nas, jak należy przeprowadzać wybory. (...) My bez polskich polityków połapiemy się, jak budować własne życie - skomentował prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka.

IK

NaszDziennik.pl