logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: flickr/Austen-Hufford/cc.2.0/ Inne

Romney pisze do Polaków

Sobota, 3 listopada 2012 (02:02)

Aktualizacja: Poniedziałek, 27 maja 2013 (12:51)

„Nasz Dziennik” ujawnia: Republikański kandydat na prezydenta USA obiecuje Polonii bliską współpracę wojskową z Rzecząpospolitą i twardą politykę wobec Rosji. Mitt Romney dystansuje się jednak od zaangażowania w kwestię wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej

 

 

Pytania do Romneya skierowała grupa działaczy Kongresu Polonii Amerykańskiej. Oficjalne władze organizacji z Frankiem Spulą na czele unikają, jak mogą, angażowania się w kwestie niewygodne dla obecnej władzy w Polsce. Zignorowały nawet uchwały zebrania dyrektorów stanowych (najwyższej władzy KPA) nakazujące podjęcie działań związanych z zagrożeniami wolności słowa w Polsce i starań o powołanie międzynarodowej komisji do spraw Smoleńska.

List z pytaniami, jaki władze krajowe Kongresu wysłały – jak co cztery lata – do obu kandydatów, nie porusza w ogóle kwestii katastrofy. Mowa jest o programie bezwizowym, współpracy gospodarczej, wymianie młodzieży itd. Są kwestie ważne dla kraju, jak tarcza antyrakietowa i problem zniesławiających Polskę zwrotów, żartów i wypowiedzi. Jednak ani prezydent Barack Obama, ani Mitt Romney na ten list nie odpowiedzieli.

Jest natomiast odpowiedź Romneya na krótszy list, jaki wysłała część działaczy Kongresu. To funkcjonujący od pewnego czasu niezależny od prezesa Spuli sojusz części oddziałów stanowych, które inaczej patrzą na rolę organizacji niż kierownictwo w Chicago.

Istotą sporu jest kwestia zaangażowania amerykańskich Polaków w sprawy Polski. Decydenci uważają, że skoro państwo odzyskało suwerenność i w Warszawie jest demokratyczny rząd, to Polonia nie powinna ingerować ani zbytnio angażować się w kwestie krajowe. Stąd skupienie na własnym życiu Polonii, działalności kulturalnej, edukacyjnej, sprawach socjalnych itp.

Z kwestii politycznych pozostaje w zasadzie tylko ciągle nierozwiązany problem wiz dla Polaków. Kongresowa opozycja tworząca coraz aktywniejsze struktury poziome ma zupełnie inne priorytety. Widzi zagrożenia wolności i suwerenności w Polsce. Porusza ją dyskryminacja Telewizji Trwam i brak należytego wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej. Widzi błędną politykę obecnego rządu i chce, aby Ameryka aktywnie wspierała Europę Środkową w walce ze wschodnim zagrożeniem, jak w czasach komunistycznych.

Działacze Porozumienia Wydziałów Stanowych -bo taką nazwę przyjęli opozycjoniści -nie mają wpływów wystarczających do zmiany we władzach ogólnokrajowych. Ale mają już znaczącą pozycję. Jednemu z jego przedstawicieli udało się osobiście wręczyć krótki list kandydatowi Republikanów. Autorzy uznali, że nie ma sensu kierować pytań do sztabu Obamy, skoro jego polityka jest obecnie realizowana i wszyscy wiedzą jaka.

Sygnatariuszami listu do kandydata są liderzy Polonii w kilku stanach: Nowy Jork, New Jersey, Kalifornia, Michigan, Floryda, Maine. Krytycznie oceniają politykę Obamy wobec Europy, NATO i Rosji. Uważają, że polityka resetu prowadzi do powstania „politycznej próżni w Europie Środkowej i Wschodniej oraz osłabienia NATO”. Taka polityka – twierdzą autorzy – nie przynosi żadnej korzyści Stanom Zjednoczonym, a jedynie rozzuchwala Rosję, co Zachód odczuwa w sprawie wojny w Syrii.

List zarzuca administracji Baracka Obamy zerwanie umowy o instalacji elementów tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach, niestosowne zachowanie w związku z pogrzebem Lecha Kaczyńskiego (Obama odwołał przyjazd i w czasie ceremonii grał w golfa, podczas gdy gruziński prezydent Michaił Saakaszwili nie miał problemu z przylotem z Waszyngtonu do Krakowa) i użycie określenia „polskie obozy śmierci”.

Za najpoważniejsze zaniedbanie przedstawiciele Polonii uważają jednak bierność wobec braku rzetelnego zbadania katastrofy smoleńskiej. Przypominają, że zginęli w niej politycy o proamerykańskich zapatrywaniach.

Zwracają uwagę, że jedną z ofiar był obywatel amerykański Wojciech Seweryn i rezygnacja z udziału USA w badaniu okoliczności jego śmierci jest niezgodna z wieloletnią praktyką. Skutkiem było scedowanie odpowiedzialności „na rząd rosyjski, który przeprowadził dochodzenie w sposób niespełniający międzynarodowych standardów ze świadomym niszczeniem dowodów i wprowadzaniem w błąd opinii publicznej”.

List kończy przekonanie, że „silny i wspierający” głos Romneya dotrze do „milionów potomków emigrantów z Europy Środkowej i Wschodniej zatroskanych o wolność w krajach pochodzenia”, co przyniesie mu oczekiwane zwycięstwo wyborcze.

Uzupełnieniem pisma przedstawicieli Polonii do kandydata jest nagranie telekonferencji dyrektorów oddziałów stanowych Kongresu Polonii Amerykańskiej z udziałem zaproszonych gości, byłej szefowej MSZ Anny Fotygi i byłego wysokiego funkcjonariusza CIA i przewodniczącego Stowarzyszenia Byłych Oficerów Wywiadu Eugene´a Poteata.

Wybrano najważniejsze wypowiedzi z trzygodzinnej dyskusji na temat politycznych i obronnych następstw katastrofy smoleńskiej. Telekonferencje są popularnym w USA sposobem komunikacji w dużych organizacjach obejmujących wiele stanów, regularnie wykorzystywanym przez Porozumienie Wydziałów Stanowych. Często uczestniczą w nich goście z Polski: eksperci, politycy i osoby zaangażowane w tematykę stosunków polsko-amerykańskich.

Spośród ponad 10 milionów obywateli USA o polskich korzeniach 600 tys. używa na co dzień języka polskiego. Zdecydowana większość (95 proc.) urodziła się w USA. W obecnych wyborach za decydujący uważa się wynik głosowania w stanach, w których Polonia jest bardzo liczna, w szczególności w Ohio. Stąd zapewne niemal błyskawiczna reakcja republikańskiego sztabu.

Odpowiedzi na pytania polityczne związane z bezpieczeństwem i polityką wobec Rosji są pozytywne i zawierają program znacznie bardziej atrakcyjny niż polityka Obamy.

Romney obiecuje koniec resetu w stosunkach z Rosją, brak ustępstw w kwestiach związanych z tarczą antyrakietową i dobrą współpracę w ramach NATO. Nie wyklucza częściowego powrotu do poprzedniego projektu tarczy, opartego na dwustronnej umowie USA i Polski.

W publicznych debatach Romney nieraz krytykował Obamę za „pozostawienie naszych sojuszników w Europie”, wymieniając Polskę. Obecny prezydent wprawdzie buduje tarczę w Europie w ramach NATO, ale – jak przypadkiem podsłuchano – obiecuje Rosji po wyborach „większą elastyczność” w kwestii jej możliwości i zasięgu.

Zupełnie niesatysfakcjonująca jest natomiast odpowiedź na pytanie o Smoleńsk. Kandydat Republikanów chwali demokrację w Polsce, polski porządek konstytucyjny i w zasadzie ucieka od odpowiedzi. Zdawkową wypowiedź Romneya cechuje znacznie większy dystans niż reakcję prominentnego przedstawiciela Demokratów, doradcy prezydenta ds. bezpieczeństwa państwowego Bena Rhodesa.

– Natychmiast po katastrofie Stany Zjednoczone zapewniły Polskę, że udzielimy wszelkiej technicznej pomocy, jaka może być użyteczna w dochodzeniu. Jest to aktualne zobowiązanie. Jakiekolwiek wsparcie byłoby potrzebne ze strony Stanów Zjednoczonych, to będzie ono udzielone – odpowiedział w maju tego roku. Oczywiście warunkiem koniecznym jest inicjatywa władz polskich.

W obecnej sytuacji na nic takiego się nie zanosi, jednak opcja amerykańskiego zaangażowania pozostaje. Stanowisko Romneya wydaje się w porównaniu z tymi słowami rozczarowującym krokiem do tyłu.

Piotr Falkowski

Nasz Dziennik