logo
logo

Zdjęcie: P. Tracz / KPRM/ Domena publiczna

O poprawę wizerunku Polski

Sobota, 17 września 2016 (04:23)

Z Andrzejem Maciejewskim, ekspertem w obszarze polityki z Instytutu Sobieskiego, posłem Ruchu Kukiz’15, rozmawia Rafał Stefaniuk

Andrzej Duda poinformował, że inauguruje kampanię Polski w ubieganiu się o niestałe członkostwo w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Naszym kontrkandydatem jest Bułgaria. Prezydent patrzy na sprawę z optymizmem, a Pan?

– Ważne jest to, jak wobec naszej inicjatywy zachowają się stali członkowie. Można się spodziewać, że Rosja poprze Bułgarię. My możemy liczyć na poparcie Stanów Zjednoczonych. Pytanie, jak swoje sympatie rozłożą pozostali stali członkowie: Francja, Wielka Brytania i Chiny. Skoro prezydent jest optymistą, dlaczego my mamy nie być?

Żeby kampania naszego kraju zakończyła się sukcesem, potrzebne jest poparcie 2/3 państw członkowskich ONZ. Napięta sytuacja wewnątrz Unii, nie sprawi, że w Europie Zachodniej trudno nam będzie znaleźć sprzymierzeńców?

– ONZ tworzy dużo więcej państw niż Unię Europejską. Dużo będzie zależało od polityki informacyjnej i PR. Pamiętajmy, że ONZ jest instytucją zapomnianą i przeżywającą głęboki kryzys. Mam wrażenie, że w wielu państwach uważa się ją za nic nieznaczący twór, który bardziej obraca się w sferze marzeń i symboliki, niż rzeczywiście walczy o pokój.

Wobec tego niestałe członkostwo w Radzie Bezpieczeństwa ONZ może się przekuć na realne korzyści?

– Prestiżowo tak. Z tym że, wolałbym, żeby Polska prestiż zdobywała mocną gospodarką. Chciałbym, żebyśmy byli postrzegani jako państwo, które dynamicznie się rozwija, a nie takie, które swoją pozycję próbuje zdobyć klepiąc się po plecach z innymi politykami. Jestem zwolennikiem naturalnego dojścia do pozycji lidera. Szacunek zdobywa się wtedy, kiedy za kimś stoją sukcesy.

A więc stara zasada pracy u podstaw.

– Dokładnie tak. Niestety dziś jako poseł nie widzę tego. Ciągle mamy wiele do zrobienia, a przede wszystkim musimy inaczej ustawić politykę zagraniczną.

A jak jest z naszym PR? W mediach króluje obraz Polski jako zacofanego kraju o problemach z przestrzeganiem praw człowieka.

– Mimo czarnej propagandy ostatnio mieliśmy najlepszą kampanię reklamową w ostatnich latach – Światowe Dni Młodzieży. Setki tysięcy osób z całego świata przybyło do Polski i oglądało kraj, o którym czytało, że jest pogrążony w totalnym kryzysie, w którym panuje głód i nędza. Okazało się, że jest to piękny kraj normalnych ludzi. Rozmawiałem z osobami, które przyjęły młodzież. Z ich relacji dowiedziałem się, że młodzi przecierali oczy i dziwili się, że to jest Polska, o której słyszeli tyle złych rzeczy. To jest ważny impuls, za którym powinniśmy iść. Jednocześnie musimy prowadzić zgodną i spójną politykę informacyjną. Swoje zaangażowanie w takim samym stopniu powinien wykazać prezydent i rząd. To jest ważne. Przez lata w naszym kraju najważniejsi politycy nie stanowili jednej drużyny. Bez wątpienia to, co się stało w środę w Parlamencie Europejskim, nie przyniesie chluby Platformie Obywatelskiej. Ale to oni za to poniosą odpowiedzialność.

Fakt, że polityczne elity naszego kraju są tak skrajnie podzielone, może być gwoździem do trumny w staraniach prezydenta?

– Może to być wykorzystane. Jeżeli liderzy totalnej opozycji mówią: chcemy krytyki Polski i nałóżcie na nasz kraj kary, to o jakiej sytuacji my mówimy? Czy to są polscy politycy?

Co Polska może dać ONZ?

– Chciałbym, żeby się to udało, ale nie wiem, czy to najlepszy czas. Myślę, że powinniśmy się skupić na własnym ogródku i w końcu zreformować to państwo. ONZ przeżywa bardzo głęboki kryzys i nie widzę fajerwerków z tego powodu, że będziemy niestałym członkiem w Radzie Bezpieczeństwa. Tego sensu też bym nie widział, jakby nam zaproponowano zostanie stałym członkiem. Trudno doszukiwać się pozytywów uczestniczenia w pracach organizacji, która jest martwa. Jeżeli mielibyśmy odegrać jakąś rolę w RB ONZ, to zachęcam pana prezydenta, żebyśmy stali się głosem, który zachęci pozostałych członków do gruntownej reformy. Ale nie wierzę, że się to uda, bo największym graczom taki stan jest na rękę.

Mówi Pan o uporządkowaniu własnego ogródka. Wobec tego w polityce międzynarodowej powinniśmy skupić się jedynie na Unii i Grupie Wyszehradzkiej?

– Skupmy się na Polsce. Mamy poważne problemy demograficzne i emigracyjne. Ciążą nam problemy z podatkami i czeka nas kilka bardzo dużych reform. Do końca nie wiemy, jak skonstruować system fiskalny, aby miliardy złotych nie wypływały z Polski. Codziennie powiększa się dług naszego kraju, a zapłacą za to przyszłe pokolenia. Nie chcę już nawet myśleć o tym, że służba zdrowia czeka na wskrzeszenie. Mamy dużo do zrobienia. Mojego stanowiska proszę nie odbierać jako ucieczki od zagadnień międzynarodowych. Międzynarodowa ocena Polski będzie inna, gdy zmiany, które dokonują się wewnątrz naszego kraju, będą pozytywne i przekują się na konkretne korzyści gospodarcze. Wtedy to do nas będą przyjeżdżać osoby z całego świata i uczyć się pewnych rozwiązań.  

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

Aktualizacja 11 października 2016 (18:34)

NaszDziennik.pl