logo
logo

Zdjęcie: Metropolico.org/ Licencja: CC BY-SA 2.0/ Flickr

Sukces AfD w wyborach w Berlinie

Poniedziałek, 19 września 2016 (19:50)

SPD wygrała w niedzielę wybory do Izby Deputowanych – regionalnego parlamentu Berlina i mimo utraty głosów będzie nadal rządzić w stolicy Niemiec. Współrządząca dotąd CDU uzyskała słaby wynik i przejdzie do opozycji. Dobry wynik osiągnęła antyislamska AfD.

Według ostatecznych wyników, podanych w nocy z niedzieli na poniedziałek, SPD zdobyła 21,6 proc. głosów, a CDU – 17,6 proc. W porównaniu z poprzednimi wyborami w 2011 roku socjaldemokraci stracili niemal siedem punktów procentowych, a chrześcijańscy demokraci prawie sześć punktów procentowych. Dla obu partii jest to najgorszy wynik w powojennej historii RFN.

SPD i CDU nie będą mogły ze względu na niewystarczającą ilość mandatów w Izbie Deputowanych kontynuować istniejącego od pięciu lat koalicyjnego rządu.

Za najbardziej prawdopodobny wariant uważany jest wspólny rząd SPD z Lewicą i Zielonymi. Taka czerwono-czerwono-zielona koalicja dysponowałaby w liczącym 149 miejsc parlamencie wygodną większością 86 głosów. Możliwe są też inne trójpartyjne koalicje.

Urzędujący burmistrz Berlina Michael Mueller (SPD), który pozostanie na stanowisku, zapowiedział konsultacje ze wszystkimi demokratycznymi partiami. Podczas kampanii wyborczej 51-letni socjaldemokrata nie ukrywał, że preferuje koalicję z Zielonymi i Lewicą.

Po ogłoszeniu wyników powiedział, że SPD zrealizowała podstawowy cel, jakim było obronienie pozycji najsilniejszej partii. – Dostaliśmy mandat do rządzenia – oświadczył Mueller.

CDU uniknęła takiej kompromitacji jak dwa tygodnie temu w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, gdzie przegrała z prawicową antyislamską Alternatywą dla Niemiec (AfD). Jednak kolejny słaby wynik partii kanclerz Angeli Merkel świadczy o tym, że duża część społeczeństwa odrzuca jej politykę migracyjną. Analizy zachowań wyborców zaprezentowane przez stacje telewizji publicznej ARD i ZDF pokazują, że głównym motywem przerzucenia głosów z CDU na AfD był właśnie sprzeciw wobec polityki uchodźczej rządu.

Szef CDU w Berlinie Frank Henkel przyznał, że wyborcy pokazali chadekom czerwoną kartkę. Jego zdaniem CDU, uczestnicząc w rządzie, odniosła szereg sukcesów, m.in. przyczyniła się do poprawy bezpieczeństwa w mieście, a także ograniczenia liczby bezrobotnych. – Nie udało się nam jednak przekuć tych sukcesów w głosy wyborców – stwierdził Henkel, który w rządzie Muellera kieruje resortem spraw wewnętrznych.

O powadze sytuacji świadczy decyzja Merkel o pozostaniu w kraju i udziale w poniedziałek w konferencji prasowej CDU w Berlinie zamiast wyjazdu do Nowego Jorku na sesję ONZ.

Startująca po raz pierwszy w Berlinie antyislamska i antyimigrancka AfD zdobyła „z marszu” 14,2 proc. głosów. Partia ta domaga się zamknięcia granic dla imigrantów, szczególnie pochodzących z krajów muzułmańskich. Do Berlina przyjechało w zeszłym roku blisko 80 tys. uchodźców z zamiarem ubiegania się o azyl.

Dobry wynik zawdzięcza AfD mobilizacji osób niebiorących dotychczas udziału w wyborach, a także odebraniu wyborców zarówno CDU, jak i SPD. Eurosceptycy osiągnęli najlepsze wyniki na obrzeżach miasta, na postsocjalistycznych osiedlach we wschodniej części Berlina, które dotychczas były domeną Lewicy.

Berlin jest dziesiątym landem, do którego istniejąca zaledwie od trzech lat partia wprowadziła swoich przedstawicieli.

Komentatorka ARD Tina Hassel powiedziała, że dwucyfrowy wynik AfD w Berlinie – mieście z silnym środowisku lewicowym i liberalnym – jest kolejnym ostrzeżeniem dla największych partii. Zdaniem Hassel presja na kanclerz Merkel, by zaostrzyła politykę migracyjną, zwiększy się po raz kolejny i to nie tylko ze strony bawarskiej CSU, lecz także jej własnej partii CDU.

RS, PAP

NaszDziennik.pl