logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Nie czekajmy na Brukselę

Piątek, 21 lipca 2017 (14:55)

Ochrona granic jest zadaniem narodowym, a naród, który nie potrafi zadbać o swoje interesy, zniknie – oświadczył w piątek premier Węgier Viktor Orbán w porannej audycji w Radiu Kossuth. – Nie czekajmy na Brukselę – dodał.

– Kraj, który nie potrafi ochronić swych granic, nie istnieje. Naród, który nie potrafi ochronić swoich interesów, nie istnieje, a jeśli jeszcze istnieje, to zniknie – oznajmił Orbán. I dodał: „Każdy naród nosi w kieszeni swoją buławę”.

Jak zaznaczył premier, państwa Europy Środkowej uważają, że są rzeczy, które z Brukseli można wspólnie dobrze rozwiązać, i takie, których nie można. – Dlatego ma sens wypracowanie podziału zadań między Brukselę i państwa narodowe – powiedział.

Orbán wyraził przekonanie, że nie można rozwiązać w Brukseli na przykład kwestii migracji. – Nie potrzebujemy wspólnej europejskiej polityki w sprawie uchodźców i nie potrzebujemy wspólnej europejskiej agencji ds. uchodźców. Będzie z tego tylko chaos, problem i cierpienie na zewnętrznych granicach Europy – oznajmił.

Według niego, w Brukseli są wypracowywane nieskuteczne propozycje, a tymczasem setki ludzi toną, usiłując dostać się do Europy.

Orbán podkreślił, że Włochy mają obecnie poważny problem, bo nie umieją i nie chcą powstrzymać nielegalnej migracji i „jeśli tak dalej pójdzie, cały kraj się zdestabilizuje”. Tymczasem – według słów premiera Węgier – Austriacy i Niemcy „mają już dość”.

– Jest tylko jedna możliwość [...]: trzeba zamknąć włoską granicę. Jeśli Włosi czegoś nie zrobią, np. nie przyjmą pomocy krajów Europy Środkowej i innych, to ich północne granice zostaną zamknięte, a migranci u nich zostaną – powiedział, nawiązując do listu, który wystosowali w środę do premiera Włoch Paolo Gentiloniego szefowie rządów państw Grupy Wyszehradzkiej.

W liście tym przywódcy V4 zadeklarowali, że rządy ich krajów są gotowe przyczyniać się wszelkimi dostępnymi im sposobami do włoskich i europejskich wysiłków na rzecz powstrzymania wyjazdów z Libii i innych krajów Afryki Północnej oraz napływu nielegalnej migracji do Europy. Zaoferowali swoje wsparcie przede wszystkim w takich dziedzinach jak działania UE u południowych granic Libii oraz tworzenie i szkolenie libijskiej straży przybrzeżnej czy dbanie o humanitarne warunki życia w punktach zapalnych poza UE.

Orbán ostrzegł też, że jeśli Turcja nie powstrzyma migrantów, jeśli 100 mln mieszkańców Egiptu z jakiegoś powodu ruszy, bo straci wiarę w to, że sens ma pozostanie w domu, a Izrael nie będzie regularnie występować przy użyciu siły wojskowej przeciw grupom bojowników, to w kierunku Europy będą wyruszać coraz to nowe fale migrantów.

Węgierski premier potępił też wspieranie przez UE organizacji „określanych jako NGO”, które – według niego – współpracują z przemytnikami ludzi.

RS, PAP

NaszDziennik.pl