logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Zdjęcie: Vassilis Psomas/ PAP/EPA

Grecja w ogniu

Czwartek, 26 lipca 2018 (02:07)

Śledztwo ma wyjaśnić, dlaczego doszło do straszliwych pożarów, w wyniku których zginęło co najmniej 79 osób.

Pożary, które w tym tygodniu nawiedziły Grecję, już zostały owiane mroczną sławą jednych z najtragiczniejszych w XXI wieku. Służby poinformowały o 79 ofiarach śmiertelnych i 187 osobach rannych. Są wśród nich poszkodowani w bardzo ciężkim stanie. Policja i ratownicy ciągle poszukują osób uznanych za zaginione.

Ogień atakował z zaskoczenia. Wielu ludzi zostało wyrwanych ze snu, w pośpiechu opuszczało swoje domy. Atmosfera chaosu, która towarzyszyła prowizorycznym ewakuacjom, jeszcze pogłębiała tragedię. Wśród ofiar kataklizmu jest dwoje Polaków: matka i syn. Utonęli w morzu podczas ewakuacji hotelu. W Grecji przebywali na wakacjach. – Żona z dzieckiem wsiadła do łodzi, ja nie zmieściłem się. Widziałem, jak odpływają. Byłem szczęśliwy, że się uratują – relacjonował w TVP pan Jarosław. Niestety, po odbiciu od brzegu łódź się przewróciła, a razem z jego bliskimi śmierć poniosło jeszcze osiem innych osób różnej narodowości. – Nie było zorganizowanej ewakuacji. Wszyscy uciekali w popłochu. Pomocy żadnej nie było. Pomoc dopiero przyszła po trzech godzinach, już po pożarze, jak się uspokoiło – mówił mężczyzna. Mieszkańcy zniszczonych przez ogień miejscowości wypoczynkowych skarżą się, że nie dotarły do nich żadne ostrzeżenia przed nadciągającym zagrożeniem. Nie otrzymywali także wskazówek, jak mają się zachować w takiej sytuacji.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Rafał Stefaniuk

Nasz Dziennik