logo
logo

Zdjęcie: Stephane Mahe/ Reuters

Protest w Paryżu

Sobota, 1 grudnia 2018 (17:02)

Podczas sobotnich protestów „żółtych kamizelek” w Paryżu przeciwko podwyżce podatków na paliwo rannych zostało co najmniej 65 osób, a 140 zatrzymano. 

Premier Francji Édouard Philippe informował, że koło południa w sobotę w całej Francji manifestowało 36 tys. ludzi, a w Paryżu około 5,5 tys. obywateli. Trzy godziny później, po południu, w całym kraju liczba protestujących – według francuskiego MSW – wzrosła do 75 tysięcy. Demonstracje odbywały się trzeci weekend z rzędu. Według danych MSW za pierwszym razem w protestach udział wzięło 282 tys. osób, za drugim – 106 tys., z czego 8 tys. w stolicy.

Szef francuskiego MSW Christophe Castaner przed południem napisał na Twitterze, że na Polach Elizejskich i wokół nich oraz w pobliżu Łuku Triumfalnego było „1500 wichrzycieli”.

 

Do pierwszych incydentów na Polach Elizejskich we francuskiej stolicy doszło ok. godz. 9 rano. Manifestanci usiłowali sforsować kordon policji, na co członkowie sił bezpieczeństwa odpowiedzieli gazem łzawiącym. Zamaskowani protestujący rzucali w policjantów barierkami i innymi przedmiotami. Inni zabarykadowali się w okolicach placu Charles’a de Gaulle’a (dawniej Gwiazdy), gdzie rozpoczynają się Pola Elizejskie. Podpalano samochody i kosze na śmieci.

Początkowo pokojowo protestujący przedstawiciele „żółtych kamizelek” zebrali się przy Łuku Triumfalnym na skraju Pól Elizejskich. Rozwinęli też transparent z hasłem: „Macron, przestań nas traktować jak durniów”.

Podobne protesty odbyły się w Hadze w Holandii, gdzie pod budynkami parlamentu zgromadziło się około 100 osób. Ponieważ  na wezwanie policji nie chciały przenieść się do pobliskiego parku, policjanci zablokowali bramę prowadząca do parlamentu. Policja rozpędziła później protestujących spod parlamentu. Według holenderskich mediów w Hadze zatrzymano dwóch manifestantów, a w Maastricht – przywódcę protestu.

RP, PAP

Aktualizacja 1 grudnia 2018 (18:27)

NaszDziennik.pl