logo
logo

UE

Zdjęcie: / Reuters

Gra na zwłokę

Piątek, 22 lutego 2019 (02:47)

Czy unijna dyrektywa gazowa zatrzyma Nord Stream 2

Komitet Stałych Przedstawicieli, czyli ambasadorowie państw członkowskich UE, zatwierdzili projekt nowego unijnego prawa regulującego rynek gazowy. Zgodnie z nim wszystkie gazociągi prowadzące do krajów UE muszą podlegać unijnym przepisom, w tym wymogom tzw. trzeciego pakietu energetycznego. Dyrektywa obejmie też budowany właśnie na dnie Bałtyku rurociąg Nord Stream 2.

– Co ciekawe, za były także Niemcy, co wynika z ich strategii chęci zachowania twarzy. Chcą pokazać, że nie są przegranymi. Ale w przyjętym tekście znajdują się zapisy, które są nawet mocniejsze niż pierwotnie zaproponowany tekst, a Niemcy go poparły teraz w takiej formie – ocenia poseł Izabela Kloc, przewodnicząca sejmowej Komisji ds. Unii Europejskiej.

Od początku Nord Stream 2 sprzeciwiają się poza Polską najmocniej państwa bałtyckie, Słowacja i Ukraina. Wśród argumentów przeciw inwestycji jest też jej negatywne oddziaływanie na polskie porty morskie. – Zarząd Morskich Portów Szczecin i Świnoujście wniósł do sądu niemieckiego roszczenia co do budowy Nord Stream. Było to realizowane za czasów naszych poprzedników i nie były to skuteczne działania. Obecnie jesteśmy na etapie ciągłych odwołań od decyzji i zgłaszania roszczeń co do wpływu Nord Stream na rozwój portów, bo położenie go na głębokości 17 metrów z pewnością będzie w przyszłości powodowało ograniczenia transportowe – informuje „Nasz Dziennik” minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk.

Głosowanie przebiegło niemal jednomyślnie, jedynie Bułgaria wstrzymała się od głosu. Właśnie to państwo, a potem Austria w czasie swoich prezydencji w ubiegłym roku wstrzymywały prace nad dyrektywą. Od 1 stycznia procedury przyspieszyły, gdy kierowanie Radą UE przejęła Rumunia. Na stronę zwolenników projektu przeszła też Francja. Obstrukcja Sofii i Wiednia utrudniała proces tzw. trialogu, czyli negocjacji PE, KE i Rady, który za wszelką cenę chciały zablokować Niemcy. Gdyby budowa Nord Stream 2 zakończyła się przed wejściem w życie dyrektywy, gazociąg już jej by nie podlegał.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Piotr Falkowski

Nasz Dziennik