logo

Korea Płn. chce statusu mocarstwa nuklearnego

Poniedziałek, 17 czerwca 2019 (16:57)

Przywódca Korei Płn. Kim Dzong Un powiedział w ubiegłym roku dowódcom wojskowym, że rozmowy nuklearne z USA są „pierwszym krokiem” do uznania Pjongjangu za mocarstwo jądrowe – podała w poniedziałek agencja Yonhap, cytując rozgłośnię Głos Ameryki.

Kim miał się w ten sposób wypowiedzieć na spotkaniu z najważniejszymi dowódcami północnokoreańskiej armii, mniej więcej trzy miesiące przed drugim szczytem z prezydentem USA Donaldem Trumpem w Hanoi – poinformowała amerykańska rozgłośnia, powołując się na poufny dokument rządzącej Koreą Płn. Partii Pracy Korei (PPK) z listopada 2018 roku.

 

„Niezależnie od wyniku nuklearnej rozgrywki z USA, musicie pamiętać, że jest to pierwszy krok do osiągnięcia ostatecznego celu w postaci wzmocnienia siły nuklearnej, którą zbudowaliśmy po przezwyciężeniu różnych trudności i przeszkód, oraz podniesienia naszego statusu do światowego mocarstwa nuklearnego” – miał powiedzieć przywódca Korei Płn.

 

Południowokoreańskie ministerstwo ds. zjednoczenia przekazało, że nie jest w stanie potwierdzić autentyczności dokumentu.

 

Wydaje się, że wypowiedź Kima miała na celu zapewnienie wojskowych, że ostatecznym celem wciąż jest uzyskanie statusu mocarstwa jądrowego, nawet jeśli Kim podczas rozmów z Trumpem zgodzi się na kroki w kierunku denuklearyzacji, takie jak likwidacja ośrodka nuklearnego w Jongbjon – ocenia południowokoreańska agencja prasowa Yonhap.

 

Lutowy szczyt Trump – Kim w Hanoi nie przyniósł porozumienia w sprawie denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego ani ewentualnego złagodzenia sankcji gospodarczych nałożonych na Pjongjang za jego zbrojenia. Od tego czasu dwustronne negocjacje znajdują się w impasie.

 

Po szczycie amerykańscy urzędnicy informowali, że Korea Płn. domagała się zniesienia prawie wszystkich nałożonych na nią sankcji, oferując w zamian tylko częściową likwidację swojego progamu jądrowego. Natomiast Pjongjang obarczał Waszyngton winą za niepowodzenie spotkania i uzależniał dalsze rozmowy od zmiany stanowiska USA.

 

JG, PAP