logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: AZIZ KARIMOV / PAP/EPA

Potrzebne konkretne działania

Środa, 7 października 2020 (15:24)

Aktualizacja: 7 października 2020 (15:32)

Ksiądz arcybiskup Raphaël Minassian wezwał Unię Europejską do interwencji w konflikcie między Armenią a Azerbejdżanem w regionie Górskiego Karabachu. – Nie prosimy o radę w sprawie zawieszenia broni, ale o konkretne działania, aby raz na zawsze zakończyć ten konflikt zbrojny – powiedział ordynariusz Europy Wschodniej dla Ormian katolików w wywiadzie dla włoskiej agencji katolickiej SIR.

 – Życie ludzkie jest o wiele cenniejsze niż ropa i gaz. Nie pozwólmy, aby garść dolarów, która rozpętała wojnę, spowodowała śmierć ludzi. To szaleństwo musi zostać powstrzymane – zaznaczył ksiądz arcybiskup w swoim poruszającym apelu.

– W Armenii panuje wielki strach związany z walkami – powiedział ks. abp Minassian. Ostrzegł, że jeśli „nieustanna agresja” nie zostanie powstrzymana, konflikt może się rozszerzyć. Istnieje niebezpieczeństwo popełnienia tego samego błędu, który „doprowadził do ludobójstwa w 1915 roku”. Przypomniał o ludobójstwie dokonanym na Ormianach przez „młodoturków”, przeciwko któremu nie interweniowali ówcześni sojusznicy Imperium Osmańskiego: Niemcy i Austro-Węgry.

Według doniesień agencyjnych dziś w rejonie konfliktu na Kaukazie Południowym trwają ciężkie walki. „Toczyły się one na całym froncie” – poinformowało ministerstwo obrony w stolicy Azerbejdżanu, Baku. – Według wstępnych szacunków około połowa ludności Górskiego Karabachu ucieka ze swoich domostw, w tym ok. 90 procent wszystkich kobiet i dzieci – powiedział w środę francuskiej agencji AFP Artak Belgarjan, rzecznik praw obywatelskich Górskiego Karabachu.

Ksiądz arcybiskup Minassian podkreślił w rozmowie z SIR, że Ormiański Kościół Katolicki (OKK) stara się przede wszystkim pomóc uchodźcom ze wsi, położonych na granicy Górskiego Karabachu, które zostały najechane podczas natarcia armii azerbejdżańskiej. Powiedział, że ok. 1200 rodzin pilnie potrzebuje pomocy. OKK nawiązał już w tej sprawie kontakt z hiszpańską Caritas. – Chodzi o „kroplę” w oceanie, ale to „krople” wypełniają również oceany – zaznaczył.

– Ranni ludzie z pierwszej linii frontu przybywają codziennie do szpitali w Erywaniu i są to głównie młodzi ludzie w wieku od 17 do 24 lat. Brakuje lekarstw i protez – mówił ks. abp Minassian i nie pozostawił wątpliwości: „Obrażenia wojenne są tutaj takie same, jak wszędzie na świecie, gdzie życie młodych ludzi jest niszczone”.

Zwrócił uwagę, że działania wojenne doprowadziły do jeszcze większego ubóstwa ludności ormiańskiej, ponieważ w tym momencie wszystkie wysiłki rządu skierowane są na obronę granic. – To niezwykle trudny moment. Mieszkańcy Armenii gromadzą się w kościołach – podkreślił, zaznaczając, że nigdy nie widział kościołów w Armenii tak pełnych jak teraz. Modlą się tam przede wszystkim rodzice młodych żołnierzy, co jest dla niego „świadectwem ludu chrześcijańskiego zakorzenionego w wierze”.

Zakrojone na wielką skalę działania zbrojne podjęto, mimo ogólnoświatowej pandemii koronawirusa, na granicy Karabachu z Azerbejdżanem o świcie 27 września. Od tego dnia trwają tam zażarte walki z udziałem całego sprzętu lądowego i lotniczego. Ta bezprecedensowa pod względem ilości użytej broni wojna pochłonęła już setki ofiar śmiertelnych po obu stronach.

Według ministerstwa obrony Armenii agresorem jest tym razem nie tylko Azerbejdżan, ale także Turcja, gdyż w działaniach wojennych uczestniczą najemnicy i samoloty z tego kraju. Celem nalotów jest nie tylko Arcach, ale także niektóre rejony prowincji Gegharkunik w okolicach miasta Wardenis we Wschodniej Armenii.

JG, KAI

NaszDziennik.pl