logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: arch./ -

Dzieci świadkami egzekucji

Poniedziałek, 21 października 2013 (10:11)

Zabawy w egzekucje przynoszą śmiertelne żniwo w Iranie. 12-letni Mehran bawił się tylko z młodszym bratem w wykonywanie wyroku na skazańcu. Wcześniej oglądali to na żywo w swoim mieście Kelashlulem w prowincji Kermanszah.

 

Dziennikarz Mokrian News Agency Mokhtar Khandani dotarł do rodziny po tej tragedii, aby zapytać o szczegóły wydarzenia. Zabawa trwała zaledwie kilka minut, tyle wystarczyło, żeby przewiesić linę przez żyrandol, włożyć szyję w pętle. 8-letni braciszek odsunął wózek i Mehran się powiesił, dla zabawy. Tylko zabawa okazała się śmiertelna.

Mehran jest kolejną ofiarą masowych, publicznych egzekucji w Iranie. Według danych Amnesty International, w 2012 r. dokonano ponad pół tysiąca egzekucji. Znacząca ilość egzekucji ma miejsce w więzieniach. Jednak w ubiegłym roku 63 z nich odbyło się na oczach widzów. W prowincji Kermanszah egzekucje publiczne są przeprowadzane często. Świadkami tych brutalnych widowisk są nierzadko dzieci.

Szubienice są prowizoryczne, do ich zbudowania wykorzystywane są dźwigi, więzień ma na rękach kajdanki i obwiązaną głowę. Podczas „spektaklu” tłum zachowuje się różnie, jedni są przerażeni, inni szydzą z zabijanych, jeszcze inni  śmieją się .

Dla uczestniczących w wydarzeniu dzieci może to być rodzaj zabawy, gry czy teatru, wracają do domów i odgrywają wyuczone role. Niekiedy kończy się tragicznie, jak ukazuje to historia 12-letniego Mehrana.

Po Chinach Iran jest krajem o największej liczbie wykonywanych wyroków śmierci. Chińska Republika Ludowa nie zgadza się na publikowanie swoich śmiertelnych statystyk, ale podejrzewa się, że są ich tysiące.

Wyrok śmierci przez powieszenie, na który skazano pastora Youcefa Nadarkhaniego z miasta Raszt należało traktować śmiertelnie poważnie. Wiele organizacji zaangażowało się w uwolnienie go z więzienia. Miałem także swój nieznaczny udział w tym dramacie, gdy złożyłem wizytę ambasadorowi Iranu w Polsce, w celu przekonania go do wstawienia się za Nadarkhanim.

Pastor był zatrzymywany trzykrotnie w więzieniu, najdłuższy pobyt trwał prawie trzy lata bez możliwości kontaktowania się z rodziną, żoną i dwoma synkami. Winą Nadarkhaniego była apostazja, konkretnie konwersja z islamu na chrześcijaństwo, a w moim przekonaniu, przede wszystkim niezłomność tego chrześcijanina.

Nadarkhani mógł bez problemu wyjść na wolność. Wystarczyło tylko podpisać zobowiązanie, że wypiera się Jezusa i jest wiernym muzułmaninem. Ponieważ tego nie zrobił, władze niszczyły go psychicznie, co pewien czas, strasząc jego, a także rodzinę i walczących o jego wolność działaczy, że „jutro” zostanie wykonany wyrok. Potem odkładały termin na kolejne nieokreślone „jutro”. Nagle, dość nieoczekiwanie Nadarkhani został zwolniony z więzienia we wrześniu 2012 r., potem znów został poddany próbie i aresztowany w czasie Świąt Bożego Narodzenia i zwolniony w styczniu 2013 roku.

Ciekawe, że w polskiej edycji Wikipedii, pastor Nadarkhani został zabity. Rzekomy wyrok śmierci miał zostać wykonany w marcu br. To nieprawda, Nadarkhani ma się dobrze, żyje na wolności, co nie znaczy, że nie jest dręczony ciągłą inwigilacją, składaniem raportów i przebywaniem na miejscu w celu bycia do stałej dyspozycji władz.

Wyrok przez powieszenie nie został na szczęście wykonany, ale powtórzę, sprawa ta przez cały czas trwania jego koszmaru, wyglądała dość poważnie i przy takiej częstotliwości wykonywania wyroków śmierci w Iranie, nie można jej było bagatelizować.

dr Tomasz M. Korczyński

NaszDziennik.pl