logo
logo

Zdjęcie: AnnaMaria Donnoli/CC3.0/ Wikipedia

Dramat afrykańskich dzieci

Niedziela, 9 lutego 2014 (07:41)

Dzieci żołnierzy z krajów afrykańskich są siłą wcielane w szeregi rebeliantów i bezlitośnie wykorzystywane. Dramatyczna sytuacja poszerza się na kolejne państwa. 

- Ich sytuacja w wielu miejscach jest naprawdę dramatyczna i nie mają najmniejszych szans na powrót do normalnego życia – wskazał ks. Cosmas Alule, rektor seminarium duchownego w ugandyjskiego Gulu, którego wypowiedź przytacza Radio Watykańskie.

W regionie Gulu, leżącym na północy Ugandy, przez wiele lat grasowali rebelianci z Armii Oporu Pana. Teraz częściowo opuścili oni ten afrykański kraj i swą bezwzględnością zaczęli działać w krajach ościennych.

- Rebelianci z Armii Oporu Pana porywają przede wszystkim dzieci. Dzieje się tak, ponieważ łatwo je można indoktrynować, manipulować nimi, złamać ich wolę i w konsekwencji wciągnąć do rebelii. Rebelianci uczą maluchy, jak walczyć, jak bezlitośnie zabijać. Ponadto ci „panowie wojny″ wykorzystują je w czasie grabieży, ale najgorsze jest to, że wykorzystują te dzieci jako swych niewolników seksualnych, chodzi przede wszystkim o małe dziewczynki. Wymieniają je między sobą w zależności od swych upodobań – podkreślił rozmówca watykańskiej rozgłośni.

Jednocześnie ks. Alule dodał, że po podpisaniu porozumienia pokojowego na przełomie 2006 i 2007 r. żołnierze z Armii Oporu Pana zostali wygnani z Ugandy. – Na swoją bazę wybrali głównie Sudan, ale i Republikę Środkowoafrykańską oraz Kongo. W tych krajach sieją taką samą przemoc, jak robili to wcześniej w Ugandzie. Porywają dzieci, niszczą wioski, mordują i gwałcą. By temu położyć kres, ugandyjskie władze wysłały wojsko w celu złapania przywódcy rebeliantów Josepha Kony’ego oraz jego ludzi. Niestety, dotąd im się to nie udało – podkreślił kapłan.

Przypomnijmy, że w pomoc dzieciom-żołnierzom aktywnie włącza się w Afryce Kościół katolicki, który tworzy dla nich specjalne ośrodki. Przebywając w nich, maluchy mogą odzyskać utracone dzieciństwo. Dzieci, które znalazły schronienie w katolickich ośrodkach, zyskują cenne wykształcenie oraz wsparcie psychologiczne pomagające zmierzyć się z traumą. Misje katolickie oraz kościelne ośrodki ludności cywilnej uważane są za miejsca bezpieczne. Tam znajdują oni schronienie, uciekając przed siejącymi śmierć i zniszczenie rebeliantami.

W wielu afrykańskich misjach posługują świeccy i duchowni oraz osoby konsekrowane z Polski. W ostatnim czasie niepokojące wieści płyną do nas z Republiki Środkowoafrykańskiej. O. Benedykt Pączka w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl relacjonował, że od ponad trzech tygodni misjonarze i lokalna ludność żyją w ciągłym niebezpieczeństwie, co zmusza ich do nieustannej ucieczki. Ostatnia rozmowa z polskim misjonarzem dostępna jest tutaj.

IK

Aktualizacja 9 lutego 2014 (14:17)

NaszDziennik.pl