logo

Tatarzy krymscy chcą interwencji NATO

Piątek, 14 marca 2014 (07:27)

Przywódca Tatarów krymskich Mustafa Dżemilew wezwał do bojkotu niedzielnego referendum w sprawie przyłączenia Półwyspu Krymskiego do Federacji Rosyjskiej. Zwrócił się do NATO z prośbą o interwencję, zanim - jak to ujął - "dojdzie do masakry".

- ONZ nigdy nie zgodzi się na wysłanie na Krym "błękitnych hełmów" ze względu na prawo weta, które Rosja posiada w Radzie Bezpieczeństwa ONZ - zaznaczył Dżemilew w rozmowie z AFP. Dlatego - jak dodał - zwrócił się do NATO, żeby "zainterweniowało tak, jak w Kosowie", "zanim dojdzie do masakry".

Przywódca Tatarów wskazał, że liczy na to, iż spotka się jutro z sekretarzem generalnym NATO Andersem Foghiem Rasmussenem.

Dzisiaj ma być przyjęty w Brukseli przez zastępcę sekretarza generalnego NATO Alexandra Vershbowa. Nie zaplanowano żadnych spotkań Dżemilewa z przedstawicielami prasy.

- Nie widzieliśmy żadnego poważnego środka działania ze strony Zachodu - podkreślił Dżemilew w rozmowie z AFP. Według niego, restrykcje wizowe nie będą skuteczne, gdyż ludziom, którzy mieliby zostać nimi objęci, "dobrze żyje się w Rosji".

Na nadzwyczajnym szczycie w Brukseli 6 marca UE postanowiła zawiesić rozmowy z Rosją o liberalizacji wizowej oraz nowej umowie o partnerstwie i współpracy. Zagroziła też Moskwie dalszymi sankcjami, jeżeli w najbliższym czasie nie dojdzie do wycofania rosyjskich sił z Krymu oraz nie zostaną podjęte próby rozwiązania konfliktu. Wśród tych dalszych sankcji mogą znaleźć się sankcje wizowe, zamrożenie aktywów i odwołanie szczytu UE - Rosja.

Waszyngton nakazał nałożenie sankcji wizowych na wysokiej rangi rosyjskich i ukraińskich urzędników i inne osoby odpowiedzialne za zagrożenie suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy oraz nakazały zamrożenie ich aktywów w USA.

Dżemilew, który był wcześniej szefem Medżlisu - tatarskiego parlamentu - jest obecnie deputowanym do parlamentu Ukrainy.

RP, PAP

Aktualizacja 14 marca 2014 (08:47)